Rozrywka

Kino z lotu drona

„Aerial cinema” to nowy gatunek filmowy, który nie istniałby bez dronów. Doczekał się wyspecjalizowanych reżyserów, a nawet własnych festiwali.

Autor: Paweł Franczak

Widzieliście najnowszą część serii „Blair Witch”? Postaram się nie spojlerować i nie recenzować*, ale jednym z ważnych rekwizytów jest tam dron z kamerą. Ma pomóc poszukującym zagubionej przed laty siostry głównego bohatera w poruszaniu się po mrocznych lasach stanu Maryland. Czy pomoże, tego łatwo się domyśli każdy, kto horrory kiedykolwiek oglądał, ale nie w tym rzecz – dron w obrazie Wingarda i Barretta musiał się pojawić. Po pierwsze: drony stały się nierozłącznie związane z Hollywood, choćby dlatego, że ograniczają koszty produkcji.

Poza tym, dron z kamerą jest rzeczą niezwykle aktualną, a widownię straszyć trzeba tym, co jej bliskie i współczesne, ale też – po prostu – drony i filmy idą w parze jak krwiożercze wiedźmy i amerykańskie lasy. Dowodem jest wysyp festiwali poświęconych dronowej sztuce filmowej – jest ich 25 na całym świecie. Za nami Bay Area Drone Film Festival w amerykańskim Santa Clara, New York City Drone Festival, London Drone Festival, są festiwale w Waszyngotnie, Las Vegas, Włoszech, Francji i Niemczech, a 1 października wystartował w San Francisco międzynarodowy festiwal Flying Robot.

Oto trailer tego wydarzenia:

Samo istnienie czegoś takiego, jak osobny, dronowy gatunek filmowy zwany czasem „aerial cinema” jest dyskusyjne. Można się spierać, czy dron to po prostu kolejne narzędzie, czy też nakręcone tak obrazy to zupełnie nowa forma wyrazu artystycznego. Zwłaszcza że niektóre kategorie festiwalowe wprawiają w konsternację. Na wspomnianym na końcu FRIFF-ie jest ich siedem. Są wśród nich: „Epicki Krajobraz”, „Narracja Filmowa”, „Filmy Studenckie” i „Promocyjne”, ale jest i kategoria o wiele mówiącej nazwie „LOL WTF”. Tę ostatnią wygrał start-up Prenav umożliwiający superdokładną nawigację latających urządzeń, co skutkuje takimi oto obrazkami:

Ciekawym wątkiem jest kategoria Drones for Good, doceniająca filmowe opowieści o dronach w służbie społeczeństwu, o czym pisaliśmy tutaj.
Prawdziwym hitem jest jednak kategoria „To ja to zrobiłem!”. Czego tam nie zgłoszono… Oktokoptery wykonywano z czekolady, przebierano je za strusie i szczury, ale wszystko to przebił człowiek, który z pomocą kolegi-inżyniera skonstruował urządzenie z użyciem skóry swego ulubionego kota (nie, on sam nie skrócił jego żywota – zrobił to, niestety, przypadkowy samochód), jako „kociej karoserii”, by w ten sposób uczcić jego pamięć. Nie bardzo wiadomo, skąd pomysł, że kot marzył o przestworzach, ale niech mu tam będzie. Dron, na cześć kocura Orville’a, nazwany został Orvillecopter.

Są chwile, kiedy wiem, że ludzkość przetrwa najgorsze kataklizmy. Sprawiają to ludzie, tacy jak tu:


Polacy nie gęsi i swoje „aerial cinema” mają. W Gdyni, w Parku Naukowo-Technologicznym w maju odbyła się druga edycja Dronfestiwalu, choć poziom wielu produkcji festiwalowych pozostawiał sporo do życzenia. Nie zapominajmy jednak, że jeden z najpopularniejszych polskich filmów promocyjnych został stworzony właśnie za pomocą drona:

Trzeba przy tym jednak pamiętać, że „aerial cinema” bywają kłopotliwe. Filmowców obowiązuje żelazna zasada: „Wystrzegaj się barana”:

 

A związki dronów z horrorami bywają dosłowne. W trailerze „Dron” , udającym zapowiedź filmu grozy, reżyser Jordan Rubin obdarzył latające urządzenie własnym, żądnym krwi umysłem. Szkoda, że rzeczywisty film nie powstał, bo krytycy okrzyknęli „Drona” „Terminatorem ze śmigłami”.


* No dobrze, nie mogłem się oprzeć… Mówiąc w skrócie: niezbyt udana to produkcja, w końcu co nowego może nas w cyklu o wiedźmie spotkać i wystraszyć? I co nowego z tematu: grupa nastolatków gubi się w lesie po filmie „Dom w głębi lasu” można wycisnąć? Tak więc najstraszniejsze są te sceny, w których aktorzy, najwidoczniej niezbyt uważni przy poruszaniu się po lesie – wpadają raz po raz na siebie po omacku i krzyczą, a potem z ręką na sercu dodają: „ach to ty, ale mnie wystraszyłeś!”. No i to mizerne aktorstwo… Naprawdę, po co komu była ta część?

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Rozrywka Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności