Makerzy

Piękno na dwóch kółkach

Są piękne, inteligentne, a jak się poruszają, ech… Elektryczne rowery Vasari – można się w nich zakochać.

Autor: Paweł Franczak

Modele Ferox i Navigantes, oferowane pod marką Vasari, bez dwóch zdań robią wrażenie – pod wieloma względami. Twórcy e-rowerów Piotr Frączkowski i Daniel Rybiński chcą, by rowery Vasari były towarem wyjątkowym.

– Tak naprawdę, każdy rower jest szyty na miarę. Ramę wycinamy pod wymiary klienta. Personalizujemy ją, wycinając inicjały, logo, imiona. Dodatkowo rower może być ozdobiony kamieniami Swarovskiego, 24-karatowym włoskim złotem, stuletnim drzewem mahoniowym i wszystkim, o czym tylko zamarzy zamawiający – mówił Daniel Rybiński, jeden z twórców Vasari w rozmowie z Deluxe.Trojmiasto.pl.

vasari5

– Nasz rower może mieć wysuwaną parasolkę, jak w modelu Bentleya, ładowarkę solarną do iPada lub schowek na szminkę – dodaje Piotr Frączkowski, jego partner biznesowy.

Parasolka parasolką, ale te e-bike’i to prawdziwe cacka. Zasilane są litowo-jonowymi bateriami, których używa firma Tesla do produkcji swoich samochodów elektrycznych. Baterie są o różnej mocy, od 250 do nawet 3000 watów. Pozwoli to rowerom na przejechanie od 60 do 120 kilometrów na jednym ładowaniu. Silniki sprowadzane są z Włoch, rama to aluminium lotnicze. Wykończenia? „Na bogato” – na przykład importowana skóra lub wspomniany mahoń.

Do tego GPS tracking, alarm z pilotem (tak, tak – alarm) i prędkość, która w przypadku największego silnika wynosić może nawet 100 kilometrów na godzinę, siedmiocalowy ekran dotykowy, który wykrywa linie papilarne, co uniemożliwi uruchomienie jednośladu przez złodzieja, hamowanie rekuperacyjne KERS, czyli takie, które pozwala na odzyskanie energii – silniki działają przy hamowaniu jak prądnice.

A oto, jak powstają te rowery:

Fakt, rowery nie należą do filigranowych. Ferox waży 45 kilogramów i ma dwa metry długości, ale umówmy się: nie kupuje się go do przejażdżek po Bieszczadach, ani do spożywczaka po paczkę chipsów. Zresztą, jaki Kowalski wyda na takie cacko ok. 20 tysięcy złotych?

Nic dziwnego, że Vasari nie będą raczej królowały na polskich ścieżkach rowerowych. Firma chce eksportować swoje produkty do RPA, Norwegii, Dubaju. Tak, nawet do Dubaju. Frączkowski i Rybiński mówią, że ich ofertą zainteresowane są tamtejsze hotele. Chcą je kupić dla swoich klientów, by mogli jeździć nimi po mieście. – Cała taka linia musiałaby być jednak zrobiona pod konkretny hotel – komentują twórcy.

vasari2

22-letni Daniel Rybiński i 23-letni Piotr Frączkowski na pomysł konstrukcji rowerów wpadli na studiach w Sopockiej Szkole Wyższej. Ten pierwszy wybrał komunikację społeczną i media, drugi – architekturę. W planach Vasari jest produkcja 150 rowerów seryjnych i 50 rowerów dostosowanych do klienta rocznie. Ile z nich trafi do Dubaju, ile do Polski? Właściciele firmy porównują to do aut elektrycznych Tesli. W Norwegii jeździ nimi co trzeci kierowca, w Polsce tych aut jest ledwie kilkadziesiąt.

– Wydaje nam się że polski rynek nie jest do końca gotowy na nasz produkt. Na pewno są osoby, które będą nim zainteresowane, tak jak są osoby, które posiadają w Polsce lamborghini. Nie chcemy uruchamiać masowej produkcji, jest to produkt luksusowy wychodzący w limitowanych edycjach różnych modeli – twierdzi Rybiński.

vasari1

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Makerzy

Przeczytaj w następnej kolejności