Innowacje techniczne

Zima wersja 2.0

Zima co prawda zaczęła się w Polsce łagodnie, ale ostatnio i srogi mróz, i nie mniej przenikliwy wiatr bardzo dają się nam we znaki. Jedyny ratunek w technologii, która pomoże nam przetrwać do wiosny.

„Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi?”, pytał wielki poeta i wykrakał: tu są, proszę bardzo, pod dostatkiem spadło tego ostatnimi tygodniami. Niby nie powinniśmy się dziwić, a jednak, globalne ocieplenie odzwyczaiło nas od silnych mrozów i zasp śnieżnych. Jak sobie radzić?

Jest kilka nowoczesnych sposobów.

Pamiętacie, kiedy byliście w szkole podstawowej i mama każdej zimy, przed wyjściem do szkoły rozkazywała: „Nałóż czapkę! Przez głowę ucieka najwięcej ciepła?”, niewzruszona faktem, że czapka ujmuje waszej godności? Teoretycznie mamy mają zawsze rację, ale w tym jednym wypadku rozmijały się z prawdą. Pomysł, że odkryta głowa odpowiada za 40-45 procent ogółu temperatury ciała to mit, który funkcjonuje od lat 70. XX wieku, a wziął się z wydanego wówczas amerykańskiego podręcznika wojskowego. Ten zaś cytował wyniki eksperymentu naukowego z lat 50. Kiepskiego eksperymentu, trzeba dodać. Jego uczestnikom kazano stać na mrozie w kombinezonach zimowych, ale z odkrytymi głowami. Nigdy byście się nie domyślili, ale głowy zmarzły im najbardziej, stąd pochopna konkluzja o 40-45 procentach ciepła. W rzeczywistości przez głowę ucieka jakieś dziesięć procent ciepła, co nie znaczy, że przez nieodpowiednią metodologię badań mamy rezygnować z dbania o nasze zdrowie i czapek nie nosić,

Czapka ze słuchawkami ma wiele zalet – przy włączeniu ostrej muzyki rozgrzewa całe ciało. Polecam Johna Coltrane’a, o jego albumie „Stellar Regions” napisano, że „rozgrzeje nawet zimny pokój”.
Czapka ze słuchawkami ma wiele zalet – przy włączeniu ostrej muzyki rozgrzewa całe ciało. Polecam Johna Coltrane’a, o jego albumie „Stellar Regions” napisano, że „rozgrzeje nawet zimny pokój”.

Jeśli chcemy zrobić to zgodnie z najnowszymi trendami, sam krój, kolor i materiał nie wystarczą. Trzeba zakupić Rotibox. To czapki zimowe z wbudowanym zestawem głośników, łączących się za pomocą Bluetooth ze smartfonem. Jeśli chodzi o jakość dźwięku, audiofil nawet na Rotiboksa nie spojrzy, bo małe głośniki (wyjmij je przed praniem!) nadają się co najwyżej do wysłuchania listy przebojów RMF, a nie „Spirit of Eden” Talk Talk – ale nie o to przecież chodzi. Zwłaszcza że mowa tu o stosunkowo niewielkim wydatku, rzędu kilkudziesięciu złotych.

„Kto strojne portki szyje, gdy głowa marznie w wichrze/Nie mniej niż łeb i szyję przeziębi członki niższe”, że znowu pozwolę sobie na poetyckie odniesienie. O członki niższe trzeba zadbać jak najszybciej, co ułatwia między innymi Digitsole.

Tę zasilaną baterią wkładkę do butów można podgrzać – sterując smartfonem – nawet do 45 stopni Celsjusza. Temperatura utrzymuje się dzięki wbudowanemu termostatowi. Ciekawostką aplikacji smartfonowej jest, że umożliwia utrzymanie różnej temperatury w prawym i lewym bucie, choć trudno stwierdzić po co. Apka może też liczyć pokonany dystans i spalone kalorie. Waga wkładki to skromne 150 gramów, bateria pozwala nawet na kilka dni użytkowania, ładowanie odbywa się za pomocą micro USB, a cena… No cóż, poetycka. Zestaw kosztuje około 900 złotych.

Producenci Digitsole opisują zalety swojego ciekawego produktu, pokazując przy okazji, jak nie kręcić materiałów promocyjnych (naprawdę, nie stać ich było na zatrudnienie modeli?):

Musiałem to sprawdzić osobiście, bo nie byłem pewien, czy to nie kolejny mit, jak ten z głową i 45 procentami, ale podobno gdy jest nam zimno wystarczy włożyć nadgarstki pod strumień ciepłej wody, by całe ciało poczuło przypływ ciepła. I analogicznie z chłodem. Po krótkim teście – potwierdzam, ale kto nie wierzy, niech biegnie teraz pod kran. Działa? Świetnie. W takim razie Wristify to produkt dla Was.

To bransoletka, która może albo schłodzić, albo ogrzać ciało, choć to niezbyt precyzyjne określenie. Wristify raczej sprawia, że mamy wrażenie, że jest nam cieplej w zimne lutowe dni, niż faktycznie podnosi temperaturę organizmu. Używa do tego fali ciepła/zimna, na którą reagują termoreceptory na powierzchni ludzkiej skóry. Ważne, by fala uderzała w nadgarstek szybko, w ten sposób mózg odbiera sygnał, jako znaczne ochłodzenie/ocieplenie całego ciała, mimo, że temperaturę zmieniła tylko jego mała część.

Prototypy Wristfy - bransoletki, która pomaga przetrwać zarówno mroźne, jak i gorące dni.
Prototypy Wristfy – bransoletki, która pomaga przetrwać zarówno mroźne, jak i gorące dni.

Nad wynalazkiem pracowali młodzi inżynierowie z Massachusetts Institute of Technology, którzy porównują działanie bransoletki do ciepłej szmatki przyłożonej wieczorem do czoła po przebywaniu na chłodzie lub zanurzenia palców stóp w zimnym strumieniu w upalny dzień.

Wrisitfy znalazł się w dziesiątce finalistów konkursu Intela Make It Wearable w 2014 roku, i zasłużenie. Szkoda tylko, że wciąż nie jest dostępny w sprzedaży. Czy kupisz go jeszcze tej zimy? Wątpliwe, ale w tym wypadku to równie dobry zakup na upalne wakacje.

Ci, którzy przetestowali wynalazek, opowiadają o nim w poniższym filmie. Niektórzy używają barwnych metafor. Nigdy nie wpadłbym na to, by powiedzieć, iż noszenie Wristify sprawia, „że czujesz, jakby twoje nadgarstki piły gorącą herbatę…”

Kilkanaście dni temu wybrałem się z psem na ambitny wieczorny spacer do lasu. Ambitny dla niego i dla mnie, bo temperatura na dworze wynosiła minus dwadzieścia stopni, a las za wsią oddalony jest o dobre kilka kilometrów. Dorzućmy do tego zamarznięte drobinki śniegu, które oszalały wiatr ciskał nam odpowiednio w twarz i w pysk, metrowe zaspy i mamy gotowy przykład przysłowia: „mierz siły na zamiary”.

Wróciliśmy cali i zdrowi, choć przemarznięci na kość. Ja, mimo kilku warstw polaru i bawełny, pies Dodżi, mimo nowofundlandzkiej odporności. Ech, gdybym miał wtedy na sobie kurtkę Flexwarm…

Tak ustawiamy temperaturę w kurtkach Flexwarm:

To kosztowny, bo wart ok. 1,5 tys. zł  gadżet, ale przy minus 20 stopniach, w zamieci nie takie pieniądze człowiek by wydał, by coś go ogrzało. We Flexwarm grzeją cztery strefy: na klatce piersiowej, plecach i dłoniach, ale największą zaletą tej odzieży jest to, że sama mierzy temperaturę ciała. Dzięki temu nie ma ryzyka, że po zdjęciu jej będziemy zlani potem albo zmarzniemy przy porządnych mrozach. Co więcej, możemy sterować ogrzewaniem za pomocą aplikacji smartfonowej.

flexwarm-02

Kurtka Flexwarm wykonana jest z materiału używanego m.in. do produkcji poduszek powietrznych w autach, co robi wrażenie na kupujących, ale i tak nie przebije numeru jeden zimowych gadżetów.

Podgrzewany koc z rękawami firmy Venture Heat jest tak wspaniały, że aż groźny, bo – słowami producenta – „możesz już nigdy nie chcieć opuścić kanapy”. No i ta nazwa: „Huggie Buddy” (Kumpel Przytulas). W sam raz na długie zimowe wieczory.

Huggie Buddy. Straszny wynalazek, który pokochasz z miejsca i który rozleniwi cię na całą zimę.
Huggie Buddy. Straszny wynalazek, który pokochasz z miejsca i który rozleniwi cię na całą zimę.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Innowacje techniczne Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności