Granice nowoczesnych możliwości

Bez czujnika nie ma zawodnika

Szanowni Państwo, czy tego Państwo chcą, czy nie, wearables w formie, jaką znamy, skończyły się. I to podwójnie. Po pierwsze, skończyły się w formie językowej. Bo nie dość, że trudno się ten wyraz pisze i wymawia, to na dodatek jest to zaśmiecanie języka anglicyzmami. W związku z tym nasi internauci dwoją się i troją, jak znaleźć polski zamiennik. Wychodzi im a to „nosidło” (choć na wsiach nosidło służyło do noszenia wiader, ale niech tam), a to „smarciuchy” (no comment), albo, uwaga, uwaga: „nasobniki”. Powstała nawet strona nasobnikom poświęcona, z dramatycznym manifestem, by z wearables skończyć.

No więc kończymy, ale na ten drugi sposób – firmy takie jak Athos i Heddoko rezygnują z elektronicznych dodatków w postaci bransoletek, zegarków, okularów, opasek, klipsów i tym podobnych, produkując odzież w wersji smart. Choć właściwie, skoro odzież się nosi, może to wciąż wear… przepraszam, nasobnik?

Pozostawiając na boku kwestie lingwistyczne – nowy trend to strój sportowy, który ma w sobie tyle samo twojego potu, co nowoczesnej elektroniki. Weźmy takie spodnie firmy Athos. Na pierwszy rzut oka: rzecz raczej komplikująca ćwiczenie niż je ułatwiająca. Spodnie są cięższe i grubsze od standardowej odzieży na siłownię, przez co gimnastyką jest samo ich założenie. Są kłopotliwe w praniu, bo w grę wchodzi tylko to ręczne. No i nie można pod spód zakładać majtek.

Koniec z badającymi pracę serca paskami zakładanymi na klatkę piersiową. Kombinezony Heddoko na bieżąco pokazują, jak pracuje twoje ciało i efektownie wyglądają.
Koniec z badającymi pracę serca paskami zakładanymi na klatkę piersiową. Kombinezony Heddoko na bieżąco pokazują, jak pracuje twoje ciało i efektownie wyglądają.

Ale pomijając te niedogodności – kiedy założymy już spodnie i uzupełniającą komplet bluzę z długim rękawem, nie jesteśmy już ubrani w jakiś tam ciuch. To multizadaniowe, hipernowoczesne, superdokładne Centrum Informacji o Naszym Organizmie. Co prawda, Athos tak tego nie nazywa, ale uważam, że powinien.

Odzież Athos powie nam, jakie jest procentowe obciążenie lewego tricepsu podczas wyciskania na ławce i czy przypadkiem prawy biceps nie pracuje za lekko przy ćwiczeniach z hantlami, jaki jest nasz puls podczas przysiadów, jak wygląda sprawa z tętnem w trakcie podciągania na drążku, czy oddech nie jest zbyt szybki, czy nie oszczędzamy przesadnie lewej łydki w wykrokach i tak dalej.

UWAGA: te migocące światła na ubraniach w 19. sekundzie to tylko efekty specjalne. Szkoda.


Wszystko to dlatego, że bluza Athos zawiera dwanaście mikroczujników elektromiograficznych – czyli mierzących czynność elektryczną mięśni – i dwa sensory mierzące akcję serca. Spodnie mają ich odpowiednio: osiem i cztery. Wszystkie połączone są z rdzeniem – urządzonkiem wielkości mydła, wyposażonym w żyroskop, akcelerometr i, przede wszystkim, Bluetooth, dzięki któremu komunikuje się ze smartfonem. Na jego ekranie obserwować można mapę naszego ciała: jeśli jakaś partia jest zaznaczona na czerwono – przesadzasz z obciążeniem, jeśli na niebiesko, to co z tobą? Walcz, wyciskaj, co mnie to obchodzi, że boli? Jeszcze, jeszcze!!! Tylko na tyle cię stać?! No dobrze, tak powiedziałby trener cross-fitu, ubranie nic takiego nie komunikuje.

Skarpety też nic takiego nie mówią. I choć jest to jedno z najdziwniejszych zdań, jakie kiedykolwiek napisałem, ma sens. Chodzi bowiem o skarpety Sensoria – idealny prezent dla kogoś, kto właśnie zaczął biegać. Celowo piszę o początkujących sportowcach, bo doświadczeni biegacze nowinki technologiczne w produkcji obuwia, komputerowe pomiary kształtu stopy i tym podobne uznają zazwyczaj z czasem za mydlenie oczu.

Skarpety Sensoria to sama radość biegania. Jeśli kogoś raduje wydanie ok. 800 zł na to cudo, oczywiście.
Skarpety Sensoria to sama radość biegania. Jeśli kogoś raduje wydanie ok. 800 zł na to cudo, oczywiście.

Ale jeśli macie kogoś bliskiego, kto właśnie przebiegł pierwsze pięć kilometrów, kupił buty za 800 zł i planuje już pierwszy maraton, nie wahajcie się i sprawcie mu Sensorię. Firma alarmuje na swojej stronie, że „65 procent biegaczy co roku doznaje kontuzji” i cytuje prof. Daniela Liebermana z Harvardu, porównującego bieganie „z pięty” do uderzenia młotem tysiąc razy na milę.

Po takich przestrogach każdy zakupi skarpety wyposażone w czujniki nacisku na podeszwach, które to dostarczą do aplikacji informacji o prawidłowym bądź nieprawidłowym sposobie biegu. A aplikacja Wirtualny Trener dosłownie powie nam, co powinniśmy zmienić w technice (zbiera też wszelkie możliwe statystyki – od spalonych kalorii po akcję serca, kadencję i liczbę kroków). Choć, prawdę mówiąc, ten Wirtualny Trener zmotywowałby mnie chyba tylko do wyrzucenia smartfona w najbliższy rów.

 

Oceńcie to zresztą sami:

Oczywiście, ani Athos, ani Sensoria, nie są jedynymi firmami wchodzącymi z impetem na rynek nie-wearables. Dołączają do nich OMSignal i Ralph Lauren z czujnikowymi koszulkami, Heddoko, której kombinezony mają tę zaletę, że analizują nasz ruch i pokazuje go w 3D na ekranie smartfona (a sam strój można prać w pralce). Jest i Intel.

Szef Intela Brian Krzanich zaprezentował „inteligentną” koszulkę rowerową podczas rozmowy z Waltem Mossbergiem, wpadając przy okazji w językową pułapkę.

 

Kto zna angielski, doceni ripostę Mossberga na słowa „I’m wearing a wearable shirt” prezesa Krzanicha:

Jako że znów wkradły się nam tu jakiejś językowe wtręty, zajmijmy się samym sprzętem. Intel koncentruje się nie tyle na sprzęcie sportowym, co na zastosowaniu medycznym „nasobników” – ich mierzące akcję serca i inne dane biometryczne koszulki mogłyby być pomocne osobom z chorobami układu krążenia.

Ale to nie wszystko. Intel podjął współpracę z holenderską projektantką mody Anouk Wipprecht, która stworzyła np. Spider Dress 2.0 i The Synapse, coś, czego nie wyśnił nawet Luc Besson w „Piątym elemencie”. To stworzone w drukarce 3D suknie, które wykorzystują chip Intel Edison do sygnalizowania otoczeniu twojego nastroju za pomocą kamery, czujników ruchu i świateł LED.

Pisaliśmy o tym m.in. tutaj.

Oj, kolego, twój prawy mięsień piersiowy mógłby podskoczyć o dwa procenty. Jak chcesz zrobić rzeźbę ignorując takie sprawy?
Oj, kolego, twój prawy mięsień piersiowy mógłby podskoczyć o dwa procenty. Jak chcesz zrobić rzeźbę ignorując takie sprawy?

Mam tylko nadzieję, że w planach Intela jest przygotowanie strojów, które same ćwiczą, sprawiając, że chudniemy. Na taki przełom w technologii czekamy od lat.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story