Game On!

Drone Racing League szuka najlepszego pilota czterośmigłowca

W dobie coraz szybszych i lepszych dronów nie powinien dziwić pomysł urządzania wyścigów z ich udziałem. Z tą myślą powstała Liga Wyścigowa Dronów (Drone Racing League – DRL), czyli składające się z sześciu wyścigów mistrzostwa, w których najlepsi na świecie piloci czterośmigłowców mkną po rozjarzonych neonami, trójwymiarowych torach z prędkością dochodzącą do 130 km/h.

Coś jakby połączenie gry Mario Kart z zawodami Red Bull Air Race. Albo gier WipeOut i Flappy Bird. Jest to prawdziwa gra, w której gracze zakładają gogle VR i widzą na żywo obraz ze specjalnych dronów skonstruowanych pod kątem szybkości, zwrotności i sprawnego wykonywania podniebnych akrobacji.

„Piloci zakładają gogle – wyjaśnia Nick Horbaczewski, założyciel i prezes DRL – i widzą obraz przesyłany z drona. Widzą to, co widzi dron, tak jakby siedzieli w kabinie pilota. A następnie ścigają się w emocjonujących, porywających wyścigach”.

Każdy zawodnik steruje dronem DRL Racer2 o długości 255 mm i wadze 800 g. Są to czterośmigłowce o specjalnej konstrukcji, ze szkieletem wykonanym z włókna węglowego i z wbudowaną kamerą HD. Są szybkie, zwrotne i mogą rozwinąć prędkość do 130 km/h. Po obu ich bokach umieszczono 100 superjasnych, kolorowych diod, dzięki którym nawet przy dużej prędkości i odległości łatwo ustalić, który dron należy do którego pilota.

„Wszystkie nasze drony projektujemy i budujemy sami” – mówi Horbaczewski. „Opracowaliśmy własną technologię komunikacji radiowej do obsługi infrastruktury wyścigów”.

Technologia ta umożliwia dronom Racer2 ściganie się po krętych torach w opustoszałych budynkach (np. w starej elektrowni w Nowym Jorku) lub wokół znanych obiektów.

Otwierający sezon wyścig odbył się na stadionie footballu amerykańskiego Sun Life w Miami, a drugi wyścig w Hawthorne Plaza, zamkniętym już centrum handlowym w Los Angeles.

W odróżnieniu od tradycyjnych wyścigów tutaj gonitwa jest trójwymiarowa i obejmuje zarówno zawrotne manewry w górę i w dół, jak i zwykłe skręty w lewo i w prawo. W udostępnionych tutaj filmach widać oświetlone diodami drony, które pędzą po wyznaczonych neonami korytarzach, przelatują przez otwarte okna i przechylają się gwałtownie, aby uniknąć zderzenia z ogromnymi betonowymi słupami.

Czasem się nie udaje. W lidze DRL dochodzi od czasu do czasu do spektakularnych kraks, ale każdy pilot ma kilka zapasowych dronów na wypadek, gdyby zawiódł go refleks. Poza tym zawody nie kończą się na jednym wyścigu. Jest ich wiele, a punkty zdobywa się za minięcie punktów kontrolnych i ukończenie trasy w określonym czasie.

Pilot z największą liczbą punktów po końcowym wyścigu zostaje zwycięzcą.

drone racing league5

W inauguracyjnym wyścigu wzięło udział kilkunastu pilotów, a DRL ma nadzieję, że uda się jej osiągnąć popularność, jaką cieszą się takie elektroniczne gry sportowe, takie jak Hearthstone i League of Legends.

Czy pomysł chwyci? Czy wyścigi dronów to sport przyszłości? Czas pokaże. Tymczasem na stronie thedroneracingleague.com możecie śledzić dokonania takich zawodników jak UMMAGAWD, Legacy, Mr. Steele, Zoomas i pozostałych młodych adeptów ligi DRL. — Dean Evans ( @evansdp )

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Rozrywka

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story