Intel Extreme Masters Katowice 2018 – naprawdę ekstremalne emocje

Fenomenalnym, aż do samego końca emocjonującym starciem drużyn Fnatic i FaZe Clan w finale turnieju „Counter-Strike: Global Offensive” zakończyło się największe światowe święto e-sportu: Intel Extreme Masters w Katowicach.

Tłumy kibiców z Polski i zagranicy, tasiemcowe kolejki przed wejściem, cosplayerki i cosplayerzy krążący po korytarzach w barwnych kostiumach słynnych bohaterów gier, turnieje, prezentacje sprzętu komputerowego, stoiska z koszulkami i gadżetami dla fanów e-sportu i jego gwiazd – to już nieodłączny folklor każdego IEM w Katowicach. I choć za każdym razem wydaje się, że pod względem rozmachu i stopnia profesjonalizmu osiągnięto już najwyższy możliwy poziom, każda nowa edycja Intel Extreme Masters udowadnia, że można ten pułap jeszcze przesunąć do góry. Przypomnijmy, że IEM odbył się w Katowicach już po raz piąty, co samo w sobie jest ewenementem i poświadcza, jak wysoko oceniana jest ta impreza pod względem organizacji, jak i niezwykłej atmosfery.

Organizowane przez Intel i ESL finały IEM kusiły w tym roku najlepszych graczy świata nie tylko szansą na zdobycie prestiżu, ale i wysokimi nagrodami pieniężnymi. Tylko w dwóch kluczowych dyscyplinach: grach „StarCraft II” i „Counter-Strike: Global Offensive” łączna pula nagród wynosiła niemal milion dolarów – 500 tys. USD podzieliły między sobą najlepsze drużyny „CS”-a, a 400 tys. USD najlepsi zawodnicy „StarCrafta II”.

Najlepszy gracz turnieju „CS: GO” flusha ze zwycięskiej drużyny Fnatic kontra rywal Guardian z FaZe Clan.

A przecież do tego należy doliczyć nagrody w turniejach pobocznych, organizowanych w przylegającym do hali Spodka centrum wystawowym. Zawodnicy rywalizowali tam m.in. w takich konkurencjach, jak „Counter-Strike: Global Offensive”, „Crossfire”, „Unspoken”, „Echo Arena” czy „ Heroes of the Storm” – gra, w której walczono o łącznie aż 100 tys. USD. Z kolei firma Mercedes-Benz ufundowała samochód dla najlepszego gracza turnieju „Dota 2”.

Warto odnotować godną uznania inicjatywę, jaką było przeznaczenie 20 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy z okazji rozegrania finału Superpucharu ESL Mistrzostw Polski w „CS: GO”.

Święto Intel Extreme Masters zaczęło się już w weekend 24-25 lutego, kiedy to rozgrywano finały „Dota 2”, jednak kulminacją imprezy był, jak zawsze, weekend kolejny: 2-4 marca. To właśnie te dni przyniosły odpowiedzi na pytania, kto obecnie jest najlepszy w grach „StarCraft II” i „Counter-Strike: Global Offensive”. Co ciekawe, tak jak rozgrywki w nieformalnym narodowym sporcie Korei Południowej okazywały się zazwyczaj graniem do jednej bramki, tak w „CS: GO” fani zagryzali palce do ostatnich sekund przedłużającej się, bardzo zaciekłej rywalizacji. To był finał o tak dramatycznym przebiegu, że chyba jeszcze nigdy w Katowicach nie mieliśmy okazji przeżywać podobnych emocji.

 

Gra cały świat, jak zwykle wygrywa Korea

W „StarCrafcie II” – nic nowego – dominują Koreańczycy. Przebicie się do półfinału niekoreańczyka, Serrala (Fin Joona Sotala, gra jako Zerg) było zatem małą sensacją i okazją, by mieć komu kibicować. Serral przegrał jednak gładko z Classikiem 0:3.

Finał był starciem Classic (Protoss) kontra Rogue (Zerg). Tu nic nie zapowiadało szybkiego rozstrzygnięcia, a jednak – Rogue, tak jak jego rywal w półfinale, bez problemów zakończył mecz wynikiem trzy do zera. O ciekawe, stosował różne taktyki: był i błyskawiczny rush na bazę wroga (co chyba mocno wytrąciło przeciwnika z równowagi, a więc miało też znaczenie psychologiczne), jak i gra obliczona na stopniowe zyskiwanie przewagi.

Zobaczcie sami:

Fnatic kontra FaZe, czyli koncert wirtuoza Flushy

Starcie między drużynami Fnatic a – wyraźnie silniej dopingowaną przez publiczność w katowickim Spodku – FaZe Clan przejdzie do historii. Obie drużyny przebiły się do finału nie przez przypadek przecież, ale większe szanse, wydawało się, miało FaZe. W składzie tej drużyny gra przecież legendarny olofmeister, fenomenalnie spisuje się w niej ostatnio także Niko. I obaj mieli swoje wielkie chwile podczas tego meczu.

Po pierwszej planszy, wygranej przez FaZe, byliśmy gotowi na szybkie rozstrzygnięcie. Fnatic wrócił jednak do gry i ostatecznie wygrał 3:2, głównie dzięki wirtuozerii swojego najlepszego gracza. Flusha robił w tym meczu rzeczy nieprawdopodobne, zasłużenie został też wybrany na najlepszego zawodnika całego turnieju.

O tym, jak zaciekła to była walka, świadczy najlepiej fakt, że wynik starcia na aż dwóch mapach trzeba było ustalać w dogrywce. W jednym przypadku nawet dogrywka nie wystarczyła, trzeba było rozgrywać kolejną (!). Mecz był fenomenalny. Nie brakowało w nim takich momentów, jak wygranie przegranej, zdawałoby się, rozgrywki przez ostatniego pozostałego przy życiu członka drużyny, mającego przeciwko sobie kilku rywali.

To po prostu trzeba zobaczyć. Kto nie miał szansy oglądać tego meczu na żywo – czy to w hali Spodka, czy dzięki transmisji online – powinien koniecznie nadrobić to teraz:

Udostępnij ten artykuł

Read Full Story