STEM

Inteligentny rower dla miejskich elegantów

Rowerzystów nie trzeba przekonywać do zalet korzystania z rowerów: niezależności od tkwiących w korku samochodów czy środków komunikacji miejskiej i walorów zdrowotnych płynących z takiego sposobu podróżowania. Tyle że tych, którzy wciąż są nieprzekonani do codziennego korzystania z rowerów, jest mimo wszystko znacznie więcej. Ci z kolei będą narzekać, że rower nie nadaje się na każdą pogodę, nie pozwala na włożenie eleganckiego ubrania i sprawia, że w miejsce przeznaczenia docieramy spoceni i nieświeży.

A gdyby tak wymyślić rower dla mieszczuchów-leniuchów? Taki, który chroniłby ubranie, pozwolił zachować równy oddech i dał się wykorzystywać na odcinkach, jakie dzielą nas od kolejki czy metra. No i jeszcze z łatwością mieścił się z nami w wagonie. Takie właśnie warunki postawił sobie w 2011 roku Marcin Piątkowski, wówczas student kierunku komercjalizacja nowych technologii w University College London. Tematem jego pracy magisterskiej było znalezienie najlepszego sposobu osobistego transportu po dużym, zatłoczonym mieście. Zaczął więc od przeprowadzenia sondy na temat tego, czego ludzie oczekiwaliby od idealnego środka transportu miejskiego. „Pozwala uniknąć korków”, „daje możliwość szybkiego przedostania się do najbliższej stacji metra” – takie wypowiedzi słyszał najczęściej.

– Z moich badań wyłonił się więc stary dobry rower – mówi Marcin Piątkowski. – Ale kiedy pytaliśmy ludzi, dlaczego nie używają rowerów, odpowiadali, że nie lubią się brudzić i męczyć w drodze do pracy. Poza tym z rowerem nie jest wygodnie wejść do metra czy kolejki podmiejskiej.

Obmyślając sposób przystosowania tego pojazdu do wymogów stawianych przez nierowerzystów, Marcin w pierwszej kolejności usunął ze swojego projektu łańcuch, którego obecność wyklucza włożenie choćby jasnych spodni. Ten element napędowy postanowił ukryć wewnątrz ramy. Rower wyposażył w silnik elektryczny, który opcjonalnie wspomagałby niezbyt skorego do wysiłku rowerzystę. Do tego dołożył niewielkie koła, możliwość łatwego składania urządzenia i przemieszczania go w takiej formie w tłumie ludzi. Na koniec dorzucił garść gadżetów elektronicznych, bez których szanujący się mieszczuch wśród ludzi się nie pokazuje. I tak powstał Jivr Bike, którym zachwyciły się największe serwisy technologiczne na świecie, w tym VentureBeat czy Gizmodo.

r1

– Zaprojektowany przeze mnie rower nie ma łańcucha, a mimo to napędza się go równie łatwo jak tradycyjną maszynę – zapewnia Marcin Piątkowski. – Wszystkie części mechaniczne zostały tu ukryte. Wewnątrz aluminiowej ramy schowany jest innowacyjny bezłańcuchowy napęd, tkwią tam również akumulatory. Z kolei w piaście przedniego koła znajduje się silnik.

Nad wdrożeniem bezłańcuchowego napędu pracowało kilku inżynierów, w tym Robert Piątkowski, ojciec Marcina. O to, by rama roweru była nie tylko praktyczna, ale też cieszyła oko, zadbał projektant z firmy Bentley. Tak odświeżony rower waży 14,5 kg, można go łatwo składać i przetaczać z miejsca na miejsce. Na jednym ładowaniu akumulatorów da się przejechać około 30 km z prędkością 25 km na godzinę. To wystarcza, by podjechać do najbliższej stacji, złożyć pojazd, przeprowadzić go po peronie i wnieść do pociągu, a następnie przejechać ze stacji do biura – i nie pozaciągać sobie przy tym rajstop.

r7

A teraz dwa słowa o inteligencji tego roweru – bo świetnie wpisuje się on w modny ostatnio trend Internetu Rzeczy. Otóż, oczywiście, ma on uchwyt na smartfona, który dzięki temu odgrywa rolę nawigacji GPS czy osobistego trenera skrupulatnie wyliczającego nam liczbę spalonych kalorii. Ważniejsze jest jednak to, że projektanci wbudowali w ramę pojazdu beacon. Dzięki temu małemu elektronicznemu nadajnikowi i odbiornikowi w jednym, rower w naszym imieniu „pogada” sobie z pobliskimi sklepami czy kawiarniami, odbierając od nich zaproszenie na zniżkową kawę czy do zakupu ciucha w promocyjnej cenie. A zaproszenie to wyświetli na naszym smartfonie. Sprytne, prawda?

Marcin Piątkowski

W Mielcu, rodzinnym mieście Marcina, niedawno ruszyła produkcja jego innowacyjnego roweru. Można go kupić za ok. 2000 funtów

Fotografie: arch. Marcin Piątkowski

 

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności