STEM

Komputery wiedzą o nas więcej niż rodzina

Na moim profilu na Facebooku staram się nie pokazywać zbyt osobistych informacji, unikam publikowania zdjęć moich dzieci, nie melduję się, gdzie popadnie i w ogóle trzymam się mocno w ryzach. O zainteresowaniach naukowo-technicznych sama informuję na swoim blogu, więc bez zahamowań upubliczniam je też na Facebooku. Jednak prywatność cenię sobie wysoko i nie chcę, by ktoś postronny mógł wywnioskować z moich działań więcej ponad to, co sama zdradzam. Tymczasem…

Wcale nie trzeba osobistych informacji, by odpowiednie oprogramowanie poznało cechy mojej osobowości lepiej niż znają je moi znajomi, ba, nawet lepiej niż rodzina! Do wnikliwej analizy potrzeba tylko wglądu do przyznanych przeze mniej polubień – i to wyłącznie tych, którymi obdarzyłam różnej maści fanpage’e facebookowe, a nie prywatne statusy czy zdjęcia.

Brzmi mało wiarygodnie? Cóż, za tymi rewelacjami stoi solidnie udokumentowany eksperyment naukowy, przeprowadzony przez dwa prestiżowe ośrodki: University of Cambridge w Wielkiej Brytanii i Stanford University w Stanach Zjednoczonych. Tamtejsi naukowcy stworzyli algorytm komputerowy wykorzystujący elementy sztucznej inteligencji, którego zadaniem jest analiza psychologiczna użytkowników Facebooka na podstawie tego, co „lajkują”. U podstaw tego oprogramowania legły wyniki badań psychologicznych z ostatnich dziesięcioleci, wspomagane obliczeniami z zakresu Big Data, wykorzystywanymi m.in. w modelowaniu matematycznym.

Jeśli spojrzymy z boku na wyniki tych analiz, to pozornie nie będą one wcale odkrywcze. Komputer odnotował na przykład, że ekstrawertycy lubią spotykać nowych ludzi, grę w beer ponga, imprezy i rozśmieszanie innych, ale też na przykład biżuterię od Tiffany’ego. Osoby bardziej skryte częściej „lajkują” posty związane z matematyką, anime, „Minecraftem”, serialem „Star Trek” i „Silmarillionem” Tolkiena.

Komputer odnotował, że ekstrawertycy lubią m.in. biżuterię od Tiffany’ego...
Komputer odnotował, że ekstrawertycy lubią m.in. biżuterię od Tiffany’ego…

To był jednak dopiero początek badań, bo z drugiej strony naukowcy zachęcali użytkowników Facebooka do pochylenia się nad ankietami psychologicznymi na swój temat. Kwestionariusze liczyły, bagatela, 100 pozycji, jednak znalazło się aż 86 tys. chętnych do ich wypełnienia za pośrednictwem aplikacji myPersonality. Pytania skupiały się na cechach osobowości badanej osoby, w tym prezentowanej przez nią otwartości, sumienności czy ugodowości. Aplikacja podpowiadała, by ankietowani zapraszali do oceny ich osobowości również kolegów z pracy, rodzinę i partnerów życiowych. Im zaproponowano z kolei testy składające się tylko z 10 pytań. W efekcie ponad 17,5 tys. ochotników zostało ocenionych przez jedną osobę, zaś 14,4 tys. – przez dwie.

Potem wyniki testów wypełnionych przez osoby biorące udział w badaniu porównano z tym, co o ich charakterze wiedzieli znajomi, członkowie rodziny i przyjaciele, a także tym, co dzięki Facebookowi wywnioskował komputer. Efekt był zadziwiający. Okazało się, że algorytm komputerowy bije na głowę ludzkie oceny. Na podstawie zaledwie 10 polubień program był w stanie ocenić osobowość badanego człowieka z większą dokładnością, niż zrobił to kolega z pracy. Po przeanalizowaniu 70 lajków komputer był bardziej trafny w ocenie niż przyjaciele i współlokatorzy, a rodziców i rodzeństwo pokonywał przy 150 lajkach. Najtrudniej było prześcignąć współmałżonka, ale i to się udawało przy 300 polubieniach.

Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że opracowany przez naukowców program z elementami sztucznej inteligencji jest w stanie lepiej określić cechy naszej osobowości niż najbliżsi nam ludzie! Statystyczny użytkownik Facebooka ma na koncie obecnie około 230 polubień różnego typu fanpage’y, tak więc baza do tego typu analiz zebrała się już pokaźna (i stale rośnie). Kiedy zajrzałam do mojego profilu, okazało się, że ja sama polubiłam aż 600 różnego typu stron na Facebooku… A przecież nie lajkuję byle czego!

...a osoby bardziej skryte częściej „lajkują” posty związane z „Minecraftem”.
…a osoby bardziej skryte częściej „lajkują” posty związane z „Minecraftem”.

W tym miejscu nasuwa się refleksja, że skoro taki sprytny algorytm mogli zmontować naukowcy ze Stanforda i Cambridge, to co stoi na przeszkodzie temu, by ktoś inny nie opracował podobnego oprogramowania? Nie wątpię, że coś takiego byłoby szalenie użyteczne dla samego Facebooka, a także na przykład dla sieci reklamowych chcących dopasować reklamy do naszych preferencji, banków zastanawiających się, czy udzielić nam kredytu, albo firm ubezpieczeniowych pragnących uniknąć wypłacenia nam odszkodowania. Te przykłady można mnożyć praktycznie bez końca.

W tym świetle coraz bardziej realny staje się scenariusz filmu Ona” z Joaquinem Phoenixem w roli głównej, w którym samotny pisarz instaluje sobie na komputerze inteligentny system operacyjny o imieniu Samantha i namiętnym głosie Scarlett Johansson, a system ten po niedługim czasie dowiaduje się o nim znacznie więcej, niżby on sam chciał. Koniecznie do zobaczenia i refleksji.

O zagrożeniach ze strony sztucznej inteligencji wypowiedział się niedawno założyciel Microsoftu Bill Gates, który dołączył swój głos do obaw wyrażanych m.in. przez astrofizyka prof. Stephena Hawkinga i Elona Muska, prezesa Tesla Motors i Space X. Wszyscy oni twierdzą, że zdolność uczenia się przez maszyny jest już tak zaawansowana, że w niedługim czasie może stanowić dla nas realne zagrożenie.

– Myślę, że powstanie pełnej sztucznej inteligencji mogłoby przynieść kres rasie ludzkiej. Wynaleziona przez człowieka inteligencja może się sama przeprogramować i prześcignąć ludzkość, którą ogranicza powolna biologiczna ewolucja – stwierdził prof. Hawking w grudniu 2014 roku.

Mimo że daleko mi do postawy technosceptyka, to jednak myśl o wszechwiedzy penetrujących Facebooka programów budzi mój niepokój.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Nauka

Przeczytaj w następnej kolejności