Mania ruchu makerów

Cud taniej protezy

Pewnego deszczowego dnia 2007 roku licealista Joel Gibbard majsterkował w swoim domu w Bristolu. Szukając jakiegoś ciekawego zajęcia, aby zająć czymś niezwykle aktywny umysł, Joel zdecydował, że spróbuje zbudować sztuczną dłoń. 17-latek przeszukał szuflady i szafki w poszukiwaniu odpowiednich materiałów: sznurka na ścięgna, blachy aluminiowej, którą pociął i złożył, aby utworzyć stawy palców, oraz oczywiście kleju do połączenia wszystkich części.

Chwila, na którą czekał

Ku zaskoczeniu Joela jego wynalazek działał, co zachęciło go do dalszej pracy. Majsterkował, tworząc kolejne prototypy, po czym odłożył projekt. Wrócił do niego na ostatnim roku studiów na uniwersytecie w Plymouth, kiedy miał przygotować końcową pracę zaliczeniową. Właśnie na tę chwilę czekał.

– Miałem poczucie, że nie doprowadziłem projektu do końca, więc chętnie skorzystałem z okazji ponownej pracy nad nim – wspomina Joel. – Podczas studiów na robotyce dotarło do mnie, że nowe technologie dają niezwykłe możliwości. Kiedy zbadałem bliżej rynek, zauważyłem, że istnieje duże zapotrzebowanie na niedrogie protezy robotyczne.

Protezy na wymiar

Dziś Joel ma 24 lata. Razem ze swoją partnerką biznesową Sammy Payne, którą poznał na uniwersytecie w Plymouth, przez ostatnie trzy lata pracowali nad niedrogą, nowoczesną, robotyczną sztuczną dłonią, którą mają nadzieję sprzedawać za mniej niż 1000 USD. Zaproponowanie tak atrakcyjnej ceny stało się możliwe dopiero niedawno dzięki upowszechnieniu technologii drukowania 3D za pomocą urządzeń, które można obecnie kupić za ok. 1000 GBP (~5400 PLN). Dotąd wysokie koszty druku 3D znacznie podnosiły koszt procesu tworzenia prototypów, ale nowa, niska cena i wysoka skuteczność drukowania pozwalają dostosować każdy model do potrzeb danego użytkownika.

Dokonania Joela i Sammy zostały docenione – ich projekt dotarł do finału ogłoszonego przez Intel konkursu Make It Wearable, globalnej inicjatywy inspirującej do tworzenia innowacyjnych technologii przeznaczonych do noszenia. I znalazł się na podium. Jury za bardziej obiecujący uznało tylko jeden projekt: wyposażony w kamerkę do robienia selfie latający dron Nixie.

Joel dodaje: – To, co najpierw robiliśmy dla zabawy, zyskało dla nas ogromne znaczenie – zarówno w wymiarze zawodowym, jak i osobistym. Z zawodowego punktu widzenia możemy rozwijać swoje zainteresowanie robotyką i doskonalić technologie. Z kolei czas, który spędzamy z osobami po amputacji, pozwolił nam uświadomić sobie, jak bardzo możemy przyczynić się do poprawy ich poziomu życia. Kiedy słucham kolejnej tragicznej historii, odczuwam ogromną potrzebę, aby pomóc tym ludziom.

– W dziedzinie protetyki nadal jest wiele do zrobienia, ponieważ producenci często nie prowadzą sprzedaży detalicznej, koncentrując się na klinikach, szpitalach i firmach ubezpieczeniowych. Dzięki nowej technologii możemy precyzyjnie dostosować dany model do wymogów określonej osoby. Sammy poświęca mnóstwo czasu na doskonalenie naszej protezy pod tym kątem. Najważniejsze jest to, że uszczęśliwiamy ludzi.

Ogromny potencjał

– Obecnie pracujemy nad prototypem. Liczymy na to, że sprzedaż ruszy pod koniec roku 2015. Dążymy do ceny niższej niż 1000 USD.

– W dalszej perspektywie technologia może zrewolucjonizować cały przemysł protetyczny. Chcemy upowszechnić protezy i obniżyć ich cenę dzięki wykorzystaniu skanowania i drukowania 3D, przy czym nie musimy się ograniczać wyłącznie do protez dłoni. Można pójść dalej – wierzymy, że technologia, którą mamy nadzieję rozwinąć, będzie dawała dużo szersze możliwości.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Zdrowie

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story