E-sport

Mistrzowie Intel Extreme Masters: Team SoloMid

Intel Polska Writer

Po niespełna dwudziestu siedmiu minutach trzeciej mapy wszystko jest już jasne – TSM sięga po tytuł mistrza, a po Spodku niesie się echo tłumu, który skanduje trzy litery: „T”, „S”, „M”. Litery tworzące nazwę zespołu, który można kochać lub nienawidzić. Taka jest właśnie historia Team SoloMid.

Kiedy jesienią 2009 roku studio Riot Games, którego założycielami są Brandon Beck i Marc Merill, udostępniło światu grę League of Legends, nikt nie spodziewał się, że w niedługim czasie stanie się ona fenomenem na skalę globalną. Historia Team SoloMid zaczyna się dwa lata później – w 2011 roku. Dwóch braci: Andy „Reginald” Dinh i Dan „Dan Dinh” Dinh postanowiło stworzyć markę wokół swojej strony SoloMid.net. Podobnie jak w przypadku LoL-a, żaden z nich nie marzył, że projekt, który skupił się wokół portalu, dziś będzie jedną z najbardziej rozpoznawalnych organizacji na świecie, z milionami zagorzałych fanów rozsianych po całej kuli ziemskiej.

 

Miłe złego początki

League of Legends z roku na rok stawało się coraz popularniejsze, a po raz pierwszy na turnieju Intel Extreme Masters zagościło w piątym sezonie tych prestiżowych rozgrywek, kiedy to 4 marca 2011 w Hanowerze odbył się inauguracyjny turniej Invitational. Równocześnie kształtował się Team SoloMid z Reginaldem na czele. W niedługim czasie poznaliśmy ich pierwszy oficjalny skład, który tworzyli: Christian “The Rain Man” Kahmann, Brian “TheOddOne” Wyllie, Andy „Reginald” Dinh, Shan “Chaox” Huang oraz Alex “Xpecial” Chu.

Mistrzowie IEM: Team SoloMid
Pierwszy sukces w Intel Extreme Masters: drugie miejsce na przystanku w Kolonii

TSM w zmaganiach IEM zadebiutował w szóstym sezonie. Zespół ten wystąpił podczas zawodów w Kolonii, po sukcesie w amerykańskich kwalifikacjach. W niemieckim turnieju Team SoloMid trafił do grupy A, którą pewnie wygrał. W półfinale formacja ta trafiła na europejską ekipę Fnatic. Spotkanie nie było łatwe, ale TSM zdołał pokonać Europejczyków dwa do jednego i awansował do finału turnieju. Tam czekał już Counter Logic Gaming, który w półfinale pokonał francuskie Millenium. Dwa zespoły, których rywalizacja przed długi czas napędzała amerykańską scenę LoL-a, przystąpiły do starcia finałowego. Ostatecznie lepsze okazało się CLG. TSM musiał przełknąć gorycz porażki, a jak się okazało – to był dopiero początek.

Później były próby awansu na IEM w chińskim Kantonie, osiągnięcia jak najlepszego wyniku podczas zmagań z tego samego cyklu w Nowym Jorku, Kijowie i Hanowerze, ale zawodnikom Team SoloMid wciąż brakowało jednego – zdobycia pierwszego miejsca podczas Intel Extreme Masters. To marzenie musieli odłożyć w czasie.

 

Droga do Katowic

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych z IEM w Kijowie, w Team SoloMid doszło do poważnych zmian. Piątka, którą widzieliśmy w sezonie szóstym Intel Extreme Masters, już nigdy w tym składzie nie wystąpiła, a sam Reginald postanowił zakończyć przygodę z profesjonalnym graniem. Nową jakość Team SoloMid miała dać mieszanka młodości z doświadczeniem. Jako pierwsi w nowym TSM-ie pojawili się Marcus „Dyrus” Hill oraz Jason „WildTurtle” Tran. Reginalda zastąpił młodziutki talent z Europy – Søren “Bjergsen” Bjerg. Skład domknęli Duńczyk Lucas “Santorin” Tao Kilmer Larsen i koreański weteran Ham “Lustboy” Jang-sik.

Drużyna SoloMid na czele z założycielem - Reginaldem (w środku)
Drużyna SoloMid na czele z założycielem – Reginaldem (w środku)

Team SoloMid powrócił do rozgrywek Intel Extreme Masters dopiero po ponad półtora roku, w cyklu numer dziewięć. Pierwszym turniejem po tak długiej przerwie był grudniowy IEM San Jose. W nim amerykańska organizacja miała się zmierzyć z europejskim Unicorns of Love. Demony przeszłości powróciły, a TSM uległo UoL zero do dwóch, bardzo szybko kończąc przygodę z San Jose. Ostatnią nadzieją na walkę o upragniony tytuł mistrzowski i występ w katowickim Spodku – podczas finałów sezonu Intel Extreme Masters – pozostało zajęcie pierwszego miejsca w w amerykańskiej lidze – League of Legends Championship Series. Mimo słabego startu, Team SoloMid znajdował się wówczas na czołowym miejscu w tabeli LCS NA i zapewnił sobie prawo udziału w katowickich mistrzostwach.

 

Powrót na szczyt

Nadszedł w końcu wyczekiwany przez wszystkich kibiców marzec. Fani z całego świat tłumnie ściągnęli do Spodka, aby dopingować swoich faworytów. Przez trzy dni Katowice były najgorętszym punktem na mapie Polski. Do serca e-sportu w Polsce przyleciał także Team SoloMid, który wspierany przez najwierniejszych fanów miał walczyć o spełnienie marzeń. Nikt jednak nie typował ich do zwycięstwa, co więcej – nie należeli on nawet do czołowej trójki zespołów, które miały sięgnąć po ten tytuł. Faworyt był tylko jeden – koreańskie GE Tigers, które nie przegrało w swojej lidze ani jednego spotkania i wydawało się, że IEM Katowice to dla nich tylko formalność.

Pierwszym rywalem TSM-u był chiński Team World Elite. Mimo zmian, do jakich doszło w tym zespole w ostatnich miesiącach, Team SoloMid nie zlekceważył przeciwników i odniósł pewne zwycięstwo, awansując do finału swojej grupy. Na drodze do fazy pucharowej stało koreańskie CJ Entus, oponent zdecydowanie bardziej wymagający. TSM sprawił jednak wszystkim fanom miłą niespodziankę i pokonał wyżej notowaną ekipę z Korei Południowej. Do play-offów – oprócz TSM-u – awansowało także GE Tigers, yoe Flash Wolves oraz, niespodziewanie, Team WE.

Półfinałowym przeciwnikiem Team SoloMid było pochodzące z Tajwanu yoe Flash Wolves, które także lepiej rozpoczęło spotkanie z amerykańską ekipą i wygrało pierwszą mapę. TSM stanęło nad przepaścią. Widmo odpadnięcia z turnieju w połączeniu z niesamowitym dopingiem katowickiej publiczności podziałała na reprezentantów TSM motywująco. Wygrali oni dwie kolejne mapy i ku uciesze publiczności zapewnili sobie awans do wielkiego finału. Nadeszła pora na wisienkę na torcie finałowego turnieju Intel Extreme Masters: starcie pomiędzy Team SoloMid i Team World Elite. Przez Spodek przetoczyła się fala gromkich oklasków, a na scenę wyszli główni aktorzy wieczornego spektaklu, gracze TSM i Team WE, które ograło faworyta turnieju – GE Tigers.

Największy sukces zespołu: triumf w katowickich finałach Intel Extreme Masters 2015!
Największy sukces zespołu: triumf w katowickich finałach Intel Extreme Masters 2015!

Pierwsza mapa była bardzo zacięta i wyrównana, jednak po czterdziestu minutach to Team SoloMid zapisał na swoim koncie punkt w rozgrywce do trzech wygranych. Zwycięska mapa w połączeniu z dopingiem katowickiej publiczności dodała jeszcze większej energii ekipie ze Stanów Zjednoczonych. Na wygranie kolejnych map TSM potrzebował po niespełna 30 minut. W końcu nadeszła chwila, na którą czekali wszyscy fani tej formacji – Team SoloMid okazał się najlepszy podczas finałów Intel Extreme Masters. Zawodnicy nie ukrywali wzruszenia. Wydawało się, że najbardziej sukces przeżywał Dyrus, dla którego mógł to być jeden z ostatnich tytułów w karierze.

 

Sukcesy i porażki

Po zwycięstwie w Intel Extreme Masters SoloMid poszedł za ciosem, wygrywając mistrzostwo amerykańskiej ligi LoL-a. Wtedy przyszedł zimny prysznic: na kolejnym międzynarodowym turnieju zespół poniósł sromotną klęskę, zajmując przedostatnie miejsce. Po powrocie do kraju było tylko gorzej. Słaby występ w letnim sezonie ligowym, porażka w meczu decydującym o obronie tytułu i fatalny występ na Mistrzostwach Świata sprawiły, że nawet najbardziej zagorzali fani zespołu zaczęli się zastanawiać, co dalej. Do tego karierę zakończyła żywa legenda tego zespołu i LoL-a na świecie – Marcus „Dyrus” Hill.

Marcus "Dyrus" Hill (na pierwszym planie) zakończył już karierę profesjonalnego gracza - TSM będzie bronić tytułu bez niego.
Marcus “Dyrus” Hill (na pierwszym planie) zakończył już karierę profesjonalnego gracza – TSM będzie bronić tytułu bez niego.

Po nieudanej końcówce sezonu 2015 w zespole zaszły kolejne zmiany. Do TSM-u trafili Hauntzer, Svenskeren i kaSing, który po nieudanym IEM San Jose został zastąpiony przez Yellowstara. Wszystkie te transfery przyćmiło jednak przyjście do zespołu Yilianga “Doublelifta” Penga. Jego transfer do TSM-u był sporym zaskoczeniem, ponieważ nikt się nie spodziewał, że wieloletni gracz CLG mógłby trafić do ekipy odwiecznego rywala. Porównując tę sytuację do tradycyjnych dyscyplin sportowych – to tak, jakby Messi zamienił koszulkę Barcelony na biel Realu Madryt.

Team SoloMid w marcu powróci do Katowic na jubileuszowe dziesiąte finały Intel Extreme Masters. Znów nie będzie faworytem do zdobycia tytułu, ale być może zaskoczy kibiców i stanie na najwyższym stopniu podium. Historia lubi się powtarzać.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Granie

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story