Game On!

Mistrzowie Intel Extreme Masters: Virtus.pro

Wielu młodych fanów e-sportu dopiero wtedy zaczyna poznawać drużynę, której historia zaczęła się ponad dekadę wcześniej. Poznajcie legendę – Złotą Piątkę. Tym artykułem rozpoczynamy minicykl publikacji o gwiazdach komputerowych zmagań.

Długie godziny spędzone w kafejkach internetowych, by pograć w Counter-Strike’a – tak wyglądały początki lat 2000 w życiu wielu młodych chłopaków na całym świecie. Nie inaczej było w Polsce, w której w tym okresie zaczęła się tworzyć legenda zwana “Złotą Piątką”. Wielu miłośników gier komputerowych marzyło wtedy o profesjonalnych karierach i udziale w najważniejszych turniejach.

W 2004 roku w Polsce powstał zespół, który miał walczyć na międzynarodowym poziomie – Team Pentagram. Trzonem składu od samego początku byli Filip „Neo” Kubski, Wiktor „TaZ” Wojtas oraz Łukasz „LUq” Wnęk. Pierwszymi sukcesami na światowej scenie mogli pochwalić się już kilka miesięcy później, wygrywając czeski turniej InveX Euro Cyber Cup w 2004 roku oraz mistrzostwa Europy w 2005 roku. Poza nimi w składzie znaleźli się Mariusz „Loord” Cybulski i Jakub „kuben” Gurczyński. Zawodnicy, którzy mieli już okazję grać razem, wnieśli do drużyny sporo nowych taktyk.

 

„Może kiedyś i w Polsce będzie można żyć z grania”

Piątka szybko znalazła wspólny język w grze, nastał czas ogromnych sukcesów. Po zwycięstwie w WCG 2006 przyszło złoto w pierwszej edycji Intel Extreme Masters oraz pierwsze miejsce w ESWC 2007. Pierwszy raz w historii profesjonalnego Counter-Strike’a, wszystkie najważniejsze tytuły miała w swoim ręku jedna drużyna. Polacy stawali się żywymi legendami CS-a i gier komputerowych w ogóle. Ich sukcesy pomogły także pozyskać nowych sponsorów Teamowi Pentagram, który na lata stał się hegemonem polskiej sceny e-sportu.

Emocje od zawsze towarzyszą meczom polskiej "Złotej Piątki".
Emocje od zawsze towarzyszą meczom polskiej “Złotej Piątki”.

Ich występy zawsze dostarczały kibicom mnóstwo emocji. Fani na całym świecie doskonale pamiętają głośne okrzyki polskich zawodników, motywujących się nawzajem czy też indywidualne akcje, które do tej pory wspominane są wśród graczy. Takie mecze powodowały, że Polacy podczas turniejów nie byli już traktowani jako zwykli uczestnicy. Ze „Złotą Piątką” trzeba było liczyć się w świecie. Dostrzegali to również sponsorzy i przedstawiciele zagranicznych organizacji.

 

Wielkie sukcesy i wielkie problemy

Już pod koniec 2007 roku zawodnicy Pentagramu zmienili barwy. Postanowili skorzystać z oferty MeetYourMakers, która wydawała się być możliwością rozwoju i wypłynięcia na jeszcze szersze wody. Początkowo rzeczywiście tak było: zespół co prawda nie wyszedł z grupy podczas pierwszego Intel Extreme Masters, ale szybko „odkuł się”, zdobywając mistrzostwo świata i Europy, by w marcu 2009 dotrzeć do wielkiego finału trzeciej edycji IEM. To był, jak się okazało, ostatni występ „Złotej Piątki” w duńskich barwach. Jeszcze w tym samym miesiącu MYM zbankrutował. Zaczęły się wielkie problemy.

Czołowi e-sportowcy świata – Neo, TaZ, kuben, Loord i LUq – zostali na przysłowiowym lodzie. Kolejne drużyny, takie jak Wicked czy Vitriolic, nie były w stanie zapewnić zawodnikom potrzebnego zaplecza. Wreszcie Polacy podjęli trudną decyzję – zdecydowali się pójść „na swoje” i zainwestować w e-sport własne środki. Pomogło też wsparcie indywidualnych sponsorów.

Obecna gwiazda Virtus.pro, "pasha", i były zawodnik, a obecny trener drużyny: "kuben".
Obecna gwiazda Virtus.pro, pasha i były zawodnik, a obecny trener drużyny: kuben.

W podobnej sytuacji wielu graczy poddałoby się, ale nie oni. Wola walki została nagrodzona w 2009 roku, kiedy to w finale WCG AGAiN (pod taką nazwą występowała „Złota Piątka” bez sponsora) wreszcie wzięło odwet na swoich pogromcach z IEM III, szwedzkim fnatic. Mecz miał niezwykle zacięty i dramatyczny przebieg – w pierwszej partii rozegrano aż cztery dogrywki! Finałowym momentem było legendarne już zagranie Mariusza Cybulskiego. „Loord” pozostał na mapie sam przeciwko trzem rywalom. Nie zawiódł, a złoto powędrowało do Polaków.

 

Odwrócić kartę

Jak to w sporcie bywa, zwycięstwo odwróciło niekorzystną kartę. Zaraz po zakończeniu turnieju zespół podpisał kontrakt z polską drużyną Frag eXecutors, na ponad półtora roku wirtualnie wracając „do kraju”. Kluczowymi momentami współpracy był brąz w IEM European Championship i drugie miejsce w piątym sezonie Intel Extreme Masters, zdobyte po legendarnym, pełnym emocji półfinale ze szwedzkim SK Gaming. W międzyczasie jednego idola kibiców, Łukasza Wnęka, zastąpił inny, dziś nawet sławniejszy Jarosław „pasha” Jarząbkowski. Początkowo kibice nie mogli się do niego przekonać, ale ciężka praca, wysoka forma i otwarcie na fanów sprawiły, że jest on obecnie najpopularniejszym zawodnikiem Virtus.pro.

Roszady nie zakończyły się na przyjęciu nowego snajpera. W 2013 roku trzon drużyny podjął kolejną decyzję – za weteranów kubena i Loorda przyjęto młodych zawodników, Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego i Pawła „byaliego” Bielińskiego. Fani i starsi członkowie drużyny pokładali wielkie nadzieje w tych graczach. Mieli wszystko – szansę nauki od mistrzów, wsparcie sponsorów i duży talent. Szybko wykorzystali tę okazję, dołączając do grona czołowych zawodników świata. Polska ekipa stawała się coraz silniejsza, a podpisanie kontraktów z Virtus.pro szybko zaowocowało gigantycznym sukcesem.

 

Powrót na szczyt

W marcu 2014 roku w Katowicach odbył się pierwszy w historii finał Intel Extreme Masters, podczas którego nie zabrakło zmagań Counter-Strike: Global Offensive, rozgrywanych w ramach ESL One. Była to też pierwsza okazja dla reprezentantów Virtus.pro na pokazanie się tak dużej, polskiej publiczności na żywo w odświeżonym składzie. Zmagania grupowe odbyły się w zamkniętej dla kibiców sali, ale już ćwierćfinały przeniosły się na słynną, otoczoną rozemocjonowanymi fanami scenę w katowickim Spodku.

Dla Neo i jego kompanów była to świetna okazja, by wykorzystać to wsparcie do wspięcia się (ponownie!) na szczyt. Polacy szybko pokonali LDLC, później okazali się lepsi od LGB. Awansowali do wielkiego finału. To był wymarzony moment – wielka scena, mnóstwo kibiców i odwieczny rywal, Ninjas in Pyjamas (z zawodnikami m.in. byłego fnatic). Naprzeciw siebie legendy Counter-Strike’a, publika skandująca nazwy obu zespołów. To było świetne widowisko i wielkie wydarzenie, które pokazało, jak dużo sportowych emocji jest w e-sporcie.

W końcu się udało – Virtus.pro zdobyło ostatnią rundę, kibice szaleli, płynęły łzy szczęścia. Polacy, którzy swoje kariery rozpoczęli ponad dekadę temu, znów byli na szczycie. Znów okazali się najlepsi w najbardziej prestiżowym turnieju. I na tym nie zakończyli swoich zmagań w Counter-Strike’u. W kolejnych miesiącach wciąż utrzymywali się w światowej czołówce, stawali na najwyższym stopniu dużych turniejów, wygrywali gigantyczne pieniądze. Przyjęli również trenera, którym został… Jakub Gurczyński – wcześniejszy kompan Neo, TaZa i pashy.

Jarosław "pasha" Jarząbkowski wznosi puchar za zwycięstwo w EMS One Katowice 2014!
Jarosław “pasha” Jarząbkowski wznosi puchar za zwycięstwo w EMS One Katowice 2014!

Grono ich fanów cały czas rośnie, młodzi gracze chcą z nich czerpać inspiracje. Zawodnicy, zdając sobie z tego sprawę, chętnie udzielają cennych wskazówek. “Virtusi” radzą, żeby granie od samego początku traktować jako hobby, pracować ciężko i nie oczekiwać wsparcia sponsorów, a inwestować w siebie. Za satysfakcją przyjdą wyniki, a za nimi wszystko inne – droga na szczyt będzie wtedy łatwiejsza.

Virtus.pro - infografika

Więcej o Intel Extreme Masters:

Intel Inside

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Granie

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story