Styl życia

Pasażerski dron z Dubaju

Dean Evans Technology Writer Twitter

W Dubaju pasażerski dron Ehang 184 będzie pełnił funkcję autonomicznej „podniebnej taksówki”.

„Autonomiczny pojazd powietrzny (AAV) zaprezentowany podczas World Government Summit w Dubaju to coś więcej niż model” — twierdzi Mattar Al Tayer, dyrektor generalny i prezes Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. „To prawdziwa wersja drona, która latała już po dubajskim niebie. Robimy, co w naszej mocy, by zacząć wykorzystywać pasażerskie AAV w lipcu tego roku”.

Wyposażony w osiem śmigieł dron firmy Ehang podobno utrzymuje się w powietrzu przez 30 minut i lata z prędkością nawet 160 km/h, osiągając wysokość 1 km. Niżej można zobaczyć testowy lot drona.

Niezależnie od tego, czy ambitne plany Dubaju okażą się sukcesem, niewątpliwie jest to krok naprzód w kierunku realizacji marzenia o latających samochodach. Ehang nie jest jedyną firmą podejmującą taką inicjatywę. Airbus pracuje nad swoim własnym autonomicznym pojazdem latającym (Vahana). Obiecująco wygląda też Volocopter. Firmy Zee.Aero i Joby Aviation projektują wielośmigłowe drony pasażerskie.

Te projekty mogą zapoczątkować erę futurystycznego transportu. Pierwszy automobil został zaprojektowany przez Karla Benza w 1885 roku, co oznacza, że samochody obchodzą w tym roku 132. urodziny. Pierwsza linia kolejowa (a raczej drewniane tramwaje pokryte arkuszami żelaza) została oddana do użytku w 1805 roku, chociaż warto pamiętać, że już starożytni Grecy korzystali z transportu szynowego Diolkos służącego do przemieszczania statków w poprzek Przesmyku Korynckiego 600 lat przed naszą erą.

Kolej potrzebuje świeżej myśli technicznej, dlatego konkurs SpaceX na nową formę komunikacji, którą Elon Musk, założyciel firmy, nazwał Hyperloop, rozbudził wyobraźnię. Wcześniej tego roku trzy zespoły uniwersyteckie (TU Delft, MIT i Munich Technical University) wypróbowały swoje prototypowe gondole na próżniowym torze SpaceX Hyperloop o długości jednej mili.

Dla Muska nie liczy się to, czy Hyperloop kiedykolwiek trafi do produkcji. Pomysł powstał, by „zachęcać do innowacji technicznych w transporcie i rozbudzić zainteresowanie nowymi formami komunikacji, które mogą nie przypominać w niczym tego, co mamy do dyspozycji dziś”.

Przed nami nadal długa droga do kosmicznych wind i teleportacji, ale odrzutowe plecaki, astrocykle i latające samochody są na wyciągnięcie ręki. Problem w tym, że każdy nowy rodzaj transportu musi być wygodniejszy (albo bardziej wydajny) niż samochody, pociągi, statki i rowery, które próbuje zastąpić. Te projekty działają i przetrwały próbę czasu.

To dlatego Sinclar C5, skuter Segway i trudne w prowadzeniu elektryczne monocykle się nie przyjęły. Nie były lepsze od tego, co już mamy.

Hyperloop to obietnica większej prędkości (do 1220 km/h), a dron pasażerski ma być niezależny od korków ulicznych. Wystarczy mieszkać w Dubaju, mieć pieniądze na opłacenie lotu i zaufać ośmiośmigłowemu dronowi bez pilota, którego bateria wystarcza na pół godziny, aby polecieć na wysokość kilometra nad ziemią. Połowa sukcesu to przekonanie ludzi o bezpieczeństwie tego rozwiązania.

Główny obraz – prawa autorskie: Shutterstock/andrey_l

Share This Article

Related Topics

Styl życia

Read This Next

Read Full Story