Granice nowoczesnych możliwości

Pecet po polsku

Gdy Polacy mogli o tej technologicznej rewolucji co najwyżej poczytać, na Zachodzie komputery takie jak Apple II, Commodore PET, TRS-80 czy Atari 400 pod koniec lat 70. trafiały już nie tylko do firmowych biur i na uczelnie, ale nawet do prywatnych domów. Co ciekawe, wydawało się, że gigant branży informatycznej – IBM – przespał tę zmianę. A jednak w 1981 roku w USA w sprzedaży pojawił się pierwszy IBM PC (Personal Computer). Wysoka jakość urządzenia (np. świetnie wykonana, wytrzymała klawiatura), nowoczesny procesor Intel 8088, bogate oprogramowanie systemowe, za które odpowiadała m.in. firma Microsoft Billa Gatesa, stosunkowo niska cena, a także jego profesjonalny wygląd sprawiły, iż model ten sprzedawał się bardzo dobrze. Gdyby na tym poprzestano, IBM PC byłby jednym z wielu komputerów, które odniosły rynkowy sukces.

ibm-pc

Jednak szefowie firmy, w przeciwieństwie do włodarzy Apple czy Commodore, postanowili konstrukcję PC otworzyć dla innych producentów, którym udostępniono również dokumentację techniczną maszyny. W zamyśle twórców komputera miało to pozwolić firmom zewnętrznym na łatwe tworzenie sprzętu, z którym Personal Computer mógłby współpracować, szybko doprowadziło jednak do produkowania – bez wiedzy i zgody IBM – całych zestawów komputerowych w pełni zgodnych z PC oraz akceptujących jego oprogramowanie. Co ważne, proces ten wsparła firma Microsoft, oferując innym producentom system operacyjny MS-DOS stosowany w IBM PC. W efekcie doprowadziło to do powstania „standardu PC”, czyli po prostu „pecetów” – tanich komputerów biurowych o otwartej konstrukcji i szerokich możliwościach rozbudowy oraz do rychłego wyparcia z rynku faktycznego twórcy tego rozwiązania – IBM – przez firmy takie jak Compaq.

Przystępność technologii i spadek cen części sprawiły, że producentów i dostawców sprzętu w standardzie PC przybywało – zwłaszcza wśród firm zlokalizowanych na Tajwanie, ale w połowie lat 80. „swoimi” pecetami mogły pochwalić się już m.in. Związek Radziecki, Bułgaria i Węgry.

„Narzędzie na nowoczesne czasy” – tak reklamowano IBM Personal Computer (1984)

 

W tym samym czasie miesięcznik „Komputer” szacował, że również w Polsce pracuje już ponad 5000 urządzeń tego typu – oczywiście głównie klonów sprowadzanych przez firmy polonijne z Tajwanu, których jakość wykonania pozostawiała często wiele do życzenia. Zaradzić temu problemowi miały pecety budowane w kraju.

Już w 1985 roku wrocławskie zakłady Elwro zaprezentowały model oznaczony numerem 800 (którego nie należy mylić z przeznaczonym dla uczniów ośmiobitowym Elworo 800 Junior!). Pierwszy „polski pecet” miał być maszyną o otwartej konstrukcji i modułowej budowie, a jego konfigurację sprzętową i programową można było niemal dowolnie dostosowywać do potrzeb użytkowników. Swoboda wyboru szła tak daleko, że system potrafił, w przeciwieństwie do oryginalnego IBM PC oraz w zależności od oczekiwań korzystającego, pracować na jednym z dwóch procesorów – ośmio- lub szesnastobitowym, istniała również opcja dołączania do zestawu drugiego egzemplarza komputera, który przejmowałby część obciążeń systemu. Niestety, historia Elwro 800 zakończyła się na teoretycznych rozważaniach.

IBM PC (via "Mikroklan")
IBM PC (źródło: “Mikroklan”)

W tym samym czasie w Warszawie szacowny Instytut Maszyn Matematycznych w porozumieniu z grupą państwowych przedsiębiorstw z branży elektronicznej powołał do życia spółkę „Mikrokomputery”, której celem było wyprodukowanie w Polsce „profesjonalnego komputera o światowym standardzie”.

Urządzenie nazwano Mazovia 1016 i oparto na procesorze Intel 8086 (szybko zastąpionym jednak jego radzieckim zamiennikiem). Komputer był sprzętowo oraz programowo zgodny z IBM PC, ale jednocześnie dostosowany do krajowych realiów. Jak zachwalał „Bajtek”: Mazovia „może z powodzeniem strawić program w języku polskim. Na klawiaturze mikrokomputera widnieje polski alfabet, na ekranie monitora pojawiają się polskie słowa, z nich drukarka układa tekst”. Zmodyfikowano także oprogramowanie użytkowe, wzbogacając je o umiejętność sortowania danych według rodzimego alfabetu.

Aby komputer mógł korzystać z polskich znaków diakrytycznych, Jan Klimowicz z IMM-u zaprojektował specjalny system kodowania nazwany identycznie jak sama maszyna – Mazovia. Wybiegając nieco w przyszłość, warto zauważyć, iż Mazovia – kod, mimo że nigdy nie uznała go stosująca własny standard firma Microsoft, jeszcze przez wiele lat był powszechnie stosowanym narzędziem służącym do spolszczania komputerów PC, a kres jego użytkowaniu położyło dopiero upowszechnienie się systemu operacyjnego Windows.

„Tak bardzo chciałbym cię mieć”, czyli reklama komputera Mazovia (1986)

 

Tymczasem entuzjastycznie nastawiony redaktor „Bajtka” przekonywał czytelników, że za pomocą Mazovii można „przetwarzać (redagować) na monitorze i przechowywać w pamięci różnego rodzaju dokumenty lub teksty, tworzyć i zarządzać bazami danych, przygotowywać obliczenia ekonomiczne. Według zapewnień producentów w niedalekiej przyszłości Mazovia poprowadzi całą zakładową księgowość, sterować będzie różnego rodzaju eksperymentami i wesprze pracę projektantów”. Pomóc w tym miała bogata biblioteka oprogramowania użytkowego: spolszczeń i przeróbek sprawdzonych programów zachodnich. Systemowi operacyjnemu DOS oraz narzędziom takim jak arkusz kalkulacyjny, edytor tekstów czy język programowania BASIC towarzyszyć miała szczegółowa dokumentacja w języku polskim, zaś przyszłym użytkownikom Mazovii oferowano system szkoleń (co ciekawe, opłata za nie wliczona była już w cenę komputera).

Warto zauważyć, że twórcy „polskiego peceta” położyli nacisk również na prezencję swojego dzieła. Opracowanie wyglądu i koordynację wzorniczą wszystkich elementów systemu – jednostki centralnej, monitora, klawiatury oraz drukarki – zlecono profesjonalnej firmie zewnętrznej. Mazovia miała być atrakcyjna także od zewnątrz.

Mazovia
Mazovia (źródło: “Bajtek”)

Wszystko wymienione wyżej cechy sprawiły, że dzieło spółki Mikrokomputery z miejsca wywołało ogromne zainteresowanie potencjalnych użytkowników, nie tylko z Polski, lecz również m.in. z Czechosłowacji, Rumunii i ZSRR. Jeszcze w 1986 roku zdołano sprzedać 500 sztuk urządzenia, co pozwalało wierzyć w rychłe uruchomienie seryjnej produkcji. Zapowiadano, że stale unowocześniana Mazovia będzie wkrótce wytwarzana w ilościach sięgających 30 tysięcy sztuk rocznie!

W 1988 roku najsłynniejszy polski mikrokomputer trafił nawet do kin. Widzowie oglądający film „Pan Kleks w kosmosie” w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego, podziwiali na ekranie klasę w szkole XXI wieku (im. Stanisława Lema), w której na ławce każdego ucznia stoi właśnie kompletny zestaw Mazovii. A pamiętajmy, że ówcześni uczniowie polskich szkół mogli mówić o dużym szczęściu, jeśli w ich pracowniach komputerowych stało choćby kilka działających Juniorów.

„Pan Kleks w kosmosie” (1988). Dzieci rozmawiają z robotem Bajtkiem (1988), a na pierwszym planie Mazovia.

 

Charakterystyczny nie tylko dla poziomu produkcji, lecz również dla dostępności urządzeń standardu IBM PC w Polsce jest przykład spółki założonej w 1986 roku przez pracowników Politechniki Wrocławskiej. Uczelnia ta, nie mając dostępu do pecetów krajowych, ani funduszy potrzebnych, by kupić komputery zagraniczne, po uzyskaniu zgód Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Finansów i Handlu Zagranicznego, Biura Pełnomocnika Rządu ds. Drobnej Wytwórczości oraz wojewody jeleniogórskiego, wydzierżawiła i wyremontowała podupadający tartak w miejscowości Kowary. Wytwarzane tam palety z drewna odpadowego oraz tarcicę eksportowano do Austrii, zyskując tym samym dewizy niezbędne do zakupu podzespołów elektronicznych. Z tych ostatnich już w kraju montowano gotowe mikrokomputery w standardzie PC, na każdym z nich umieszczając charakterystyczne logo – literę K i konia z herbu Kowar. Co ciekawe, komputer uzyskiwany tą okrężną drogą kosztować miał o połowę taniej niż kupiony w kraju.

Sytuację tę próbowano zmienić w zakładach Elwro, których kierownictwo wciąż nie traciło wiary, że uda się w końcu uruchomić naprawdę seryjną produkcję komputera osobistego. Nowy, pokazany po raz pierwszy jesienią 1987 roku model nosił nazwę 801AT. Litery AT – Advanced Technology – oznaczały, iż wzorcem dla wrocławian był tym razem IBM PC nowszej generacji, który na rynek amerykański wprowadzono cztery lata wcześniej.

Elwro 801AT
Elwro 801AT

Jak się zdaje, dopiero przy projektowaniu tej konstrukcji informatycy z Wrocławia zrozumieli, iż nie ma co marzyć o stworzeniu powszechnie dostępnego urządzenia klasy PC w oparciu o elementy produkcji polskiej i krajów RWPG. W 801AT zdecydowana większość elektroniki oraz np. klawiatura pochodziły już z Dalekiego Wschodu, planowano m.in. stosować oryginalny mikroprocesor Intel 80286, polska były tylko konstrukcja płyty głównej oraz obudowa. Kolejny znak zmieniających się czasów to dołączanie do komputera oprogramowania firmy Microsoft (system operacyjny i język BASIC) w wersji licencjonowanej, co nie tylko zapewniłoby potencjalnym użytkownikom 801AT wsparcie producenta, lecz udowadniało również, że i w Polsce można korzystać z legalnych programów.

Niestety, choć prasa zapowiadała, że do roku 1990 w rękach polskich użytkowników znajdzie się nawet 30 tysięcy sztuk 801AT, również on nie doczekał się seryjnej produkcji. Elwro – podobnie jak pozostałe przedsiębiorstwa próbujące wytwarzać wówczas komputery osobiste – były zakładami archaicznymi w swej strukturze: niezautomatyzowane, pozbawione nowoczesnej organizacji zaopatrzenia, aparatury testowo-produkcyjnej i systemów kontroli jakości, a nawet profesjonalnej organizacji magazynów i ekspedycji wyrobów gotowych – przypominały bardziej manufaktury, niż nowoczesne firmy zachodnie, z którymi chciały konkurować. Produkowały nie tylko mało, ale i drogo. Jak po latach wspominał ówczesny pracownik Politechniki Warszawskiej Wojciech Nowakowski: „polskie komputery PC byłyby tanie wtedy, gdyby całe i zmontowane przyjeżdżały do nas z Dalekiego Wschodu już zapakowane w pudła z napisem Made in Poland”.

W 1988 roku, gdy państwowi giganci z Wrocławia i Warszawy bezskutecznie próbowali uruchomić masową produkcję pecetów, w odległym Nowym Sączu 34-letni Roman Kluska, zajmujący się wcześniej m.in. handlem malinami, na poddaszu domu rodziców zaczął składać komputery. Swoją firmę nazwał Optimus.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Innowacje techniczne

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story