Granice nowoczesnych możliwości

Polonia 1: z dziejów piractwa telewizyjnego w Polsce

Należy przy tym pamiętać, że nie byliśmy już wówczas skazani na wybór pomiędzy dwoma kanałami Telewizji Polskiej. „Zagranicznego turystę, wjeżdżającego do Polski, zdumiewa mnogość satelitarnych anten telewizyjnych, którymi dosłownie są oblepione nie tylko dachy, ale również balkony, a nawet ściany budynków” – pisał dziennikarz „TV-Sat Magazynu”. Badania OBOP-u wykazały, że już ponad 6 milionów Polaków miało wówczas dostęp do „satelity”, a największą popularnością wśród nich cieszyły się: MTV (emitująca jeszcze głównie teledyski i oglądana zwłaszcza przez młodzież), Eurosport, SAT1 oraz PRO7.

W grudniu 1992 roku polscy widzowie otrzymali także kanał skierowany bezpośrednio do nich: telewizję PolSat Zygmunta Solorza, która trwającą kilka godzin emisję rozpoczynała codziennie tuż po godzinie 16. „Chcemy skoncentrować się na prezentowaniu dobrych filmów” – przekonywał czytelników „TV-Sat Magazynu” Wiesław Walendziak, dyrektor programowy stacji.

„Mieszkańcy po raz pierwszy w życiu widzieli w telewizorze sąsiada, jego żonę i psa oraz dwuminutowy wywiad, z psem też”

Co ważne, PolSat nadawał z Holandii przez satelitę Eutelsat, aby nie być posądzanym o łamanie prawa. Jako że prace nad ustawą o radiofonii i telewizji wciąż trwały, niemożliwe było uzyskanie zezwolenia na wykorzystanie nadajników naziemnych w kraju. Jednak wielu innych nadawców nie miało takich oporów, w związku z czym działało już wówczas w Polsce kilkanaście pirackich stacji telewizyjnych i jeszcze więcej radiowych.

Brzydcy i prawdziwi jak rzeczywistość

Pierwsze, nie tylko w skali kraju, ale w całym „bloku wschodnim”, jeszcze w 1990 roku, państwowy monopol telewizyjny przełamało wrocławskie Echo (jako jedyne otrzymując od Ministerstwa Łączności tymczasową – i szybko odebraną – zgodę na emisję na częstotliwościach należących do wojsk radzieckich). Choć nadajnik umieszczono na dachu akademika, redakcja mieściła się w kilkumetrowym pokoiku, a prezenterzy zapowiadali programy, stojąc na ulicy, Wrocław pokochał swoją stację. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”: „Mieszkańcy po raz pierwszy w życiu widzieli w telewizorze sąsiada, jego żonę i psa oraz dwuminutowy wywiad, z psem też. Oglądali cztery wrocławskie prostytutki zgromadzone w tym samym pokoiku dwa na dwa metry, opowiadające o swojej pracy”.

„Jesteście brzydcy jak otaczająca nas rzeczywistość, ale jednocześnie tak samo jak ona prawdziwi”

Szczególną popularnością wśród widzów cieszyły się audycje takie jak „Wrocławscy gliniarze”, pozwalający obserwować zmagania policji z lokalnym półświatkiem, oraz „Klub ludzi życzliwych”, pokazujący problemy biednych. Jeden z widzów napisał do Echa: „Jesteście brzydcy jak otaczająca nas rzeczywistość, ale jednocześnie tak samo jak ona prawdziwi”.

Wkrótce pirackie stacje zaczęły nadawać także w innych miastach kraju: w Szczecinie Morze, w Poznaniu TV ES, w Lublinie Telewizja Niezależna, w Łodzi Tele 24, w Krakowie Krater, w Olsztynie Copernicus, w Katowicach Rondo, a w Gdańsku Tele Top. W stolicy niemal równocześnie wystartowały NTW i Top Canal. Wyróżniała się zwłaszcza ta ostatnia stacja, emitująca bez zabiegania o żadne zgody i uiszczania opłat licencyjnych nielegalne kopie filmów czy teledysków prosto z kaset VHS.

05_ Program Polonii 1 z magazynu To i Owo
Program Polonii 1 z magazynu “To i owo”.

Choć programy piratów przygotowywane były niemal amatorskimi metodami, ich siłę stanowiło zaangażowanie w lokalne sprawy. „Nasi dziennikarze mogą pojawić się wszędzie, także na imieninach u pana Kazia, który w chwilę później zobaczy siebie na ekranie” – reklamowali się reporterzy. Audycje takie jak „Szczecin nocą” czy „Crime Story na ulicach Poznania”, informacje o wywozie śmieci i kursowaniu miejskich autobusów oraz transmisje meczów Legii Warszawa w Top Canal przyciągały do stacji nowych widzów. Co ważne, ponieważ pirackie telewizje korzystały z naziemnych nadajników, do ich odbioru nie były potrzebne drogie talerze satelitarne czy instalacje sieci kablowych – wystarczała zwykła antena.

“Wynajął apartament w Mariotcie. Zapraszał do siebie przyszłych szefów lokalnych stacji, a gdy ci, doprowadzeni przez kamerdynera, wkraczali do salonów, paliły się świece, a Grauso w białym smokingu grał na białym fortepianie”

Zagrożona pozytywnym odbiorem nowych stacji na rynku poczuła się nawet Telewizja Publiczna. Już od jesieni 1992 roku odbiorcy zagraniczni (np. Polacy na emigracji) oraz telewidzowie krajowi korzystający z anten satelitarnych mogli oglądać ofertę programową TVP również za pośrednictwem kanału TV Polonia. Z kolei na początku 1993 roku zarówno Program Pierwszy, jak i Dwójka wydłużyły nadawanie do późnych godzin nocnych (dotychczas emisja kończyła się około północy). „Każda szanująca się telewizja publiczna dąży do jak najdłuższego nadawania – tłumaczył w »Życiu Warszawy« pracownik stacji. – TVP stać na ten manewr pod warunkiem, że większość dodatkowego programu wypełni ona powtórkami”. Niestety, wysokie koszty realizacji nie pozwalały jeszcze, aby popularną audycję poranną „Kawa czy herbata” emitować codziennie. Widzom musiały wystarczyć trzy premierowe wydania w tygodniu.

Co do telewizji prywatnych, szybko okazywało się, że sama lokalność oraz dostępność nie wystarczą, aby zapewnić im oglądalność, reklamy i finansową stabilizację. „Po niespełna roku działalności stanęliśmy przed ścianą – opowiadał właściciel wrocławskiego Echa. – Z jednej strony telewizja państwowa, która zazdrośnie strzegła swego monopolu, choćby przez uniemożliwianie nam zakupu polskich filmów. Z drugiej, brak ustawy, który powodował, że nikt nie chciał zainwestować w prywatną telewizję poważnego kapitału”.

 

Usiąść na bogactwie oferty programowej

Oporów nie miał tylko Nicola Grauso, powiązany z Silvio Berlusconim biznesmen, którego polska prasa przedstawiała jako „potentata mediów z Sardynii”. Włoch najpierw wykupił popularny dziennik „Życie Warszawy”, a następnie zainteresował się telewizją. Reporterzy Echa opisywali jego styl działania dziennikarzom „Gazety Wyborczej”: „Grauso potrafił oczarować z maestrią południowca. Wysiadał ze śnieżnobiałego lincolna, oglądał nasz program, powiadał: »świetnie, chłopcy, robicie, trzymajcie tak dalej«. Znał wszystkich w Europie, obiecywał otworzyć wszystkie drzwi. Zupełnie nie przejmował się brakiem koncesji, uważając, że fakty dokonane zdecydują o wszystkim. Wynajął apartament w Mariotcie. Zapraszał do siebie przyszłych szefów lokalnych stacji, a gdy ci, doprowadzeni przez kamerdynera, wkraczali do salonów, paliły się świece, a Grauso w białym smokingu grał na białym fortepianie”.

„Głupota i brutalność kreskówek dla dzieci wołała o pomstę do nieba”

„Włoch wytłumaczył nam, że bez dużej oglądalności, bez pieniędzy taki interes nie jest w stanie funkcjonować” – wspominał po latach redaktor NTW Andrzej Tadeusz Kijowski. Grauso zainwestował w większość istniejących nadawców (oprócz Top Canal) oraz wyposażył ich redakcje w drogi sprzęt, szybko jednak okazało się, że biznesmen ma odmienną niż jego lokalni partnerzy wizję przyszłości tych stacji.

Gdy przejął finansową kontrolę nad 12 pirackimi telewizjami w całym kraju, zażądał, aby o tej samej godzinie i w porze największej oglądalności, zamiast własnych audycji, nadawały one wspólny program pozyskiwany głównie dzięki współpracy z Silvio Berlusconim (audycje te Grauso rozsyłał do nadawców na kasetach wideo). Wszystkie stacje miały też przyjąć wspólny szyld – Polonia 1.

Telewizja Włocha wystartowała w marcu 1993 roku. Zdegustowani dziennikarze „Gazety Wyborczej” pisali: „W miejsce programów raz lepszych, raz gorszych, ale które miały już swój krąg widzów, w miejsce polskich filmów można było zobaczyć papkę składającą się z rewii, seriali, gdzie Jeronimo walczył o lepsze z Isaurą, i filmów amerykańskich nadawanych z włoskim dubbingiem. A głupota i brutalność kreskówek dla dzieci wołała o pomstę do nieba”.

"Kapitan Jastrząb" był jedną z popularniejszych anime w Polonii 1.
“Kapitan Jastrząb” był jedną z popularniejszych anime w Polonii 1.

Grauso tłumaczył jednak, że jego pomoc lokalnym nadawcom, którym brakowało środków na emisję atrakcyjnych audycji, była niezbędna i dzięki niej mogą oni konkurować z telewizjami dostępnymi przez satelitę. „Dysponujemy najlepszymi programami od najlepszych producentów na świecie. Korzystamy z tego i siadamy na tym bogactwie oferty programowej, jak pszczoła na kwiatach” – przekonywał w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Wprost”.

Kto miał rację? Już pod koniec 1993 roku okazało się, że w miastach, w których jest to możliwe, Polonia 1 przyciągała przed telewizory ponad 30% widzów, przegrywając tylko z Telewizją Publiczną. Nikomu nie przeszkadzały stanowiące dla Polaków nowość bloki reklamowe, którymi przerywano emisję filmów, zaciekawienie budziła też kolejna nowinka: telezakupy. Dla porównania nadający przez satelitę PolSat oglądało raptem 7%, a właśnie powołaną do życia państwową TV Polonia – 5% widzów. Sukces był więc oczywisty, a Grauso osiągnął go dzięki oryginalnej ofercie programowej.

 

Dynamiczne sceny sportowe i zaglądanie pod spódnice

Stacja Włocha najmłodszym odbiorcom zaoferowała japońskie filmy anime. Były one w Polsce zupełnie nieznane, a prasa opisywała je jako „wyjątkowo brutalne i o bardzo brzydkiej kresce”. Jednak w godzinach ich emisji place zabaw, podwórka i szkolne boiska pustoszały, a dzieci śledziły kolejne epizody seriali takich jak „Gigi la Trottola”, „Kapitan Jastrząb” czy „Tygrysia maska”. Po latach wspominał je Bartek Koziczyński, dziennikarz, autor książki „333 popkultowe rzeczy… Lata 90.”.

A zatem w „Tygrysiej masce” bohater, zapaśnik amerykańskiego wrestlingu, „specjalizuje się w bezwzględnej likwidacji partnerów na ringu. Gdy ściska głowę przeciwnika, z czaszki leje się krew, która rozlewa się na cały ekran. Gdy wykonuje efektowny skok i ląduje na czyichś plecach, słychać szczęk kości, a z ust pokonanego toczy się piana… Na usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że bohater działa w słusznej sprawie, walcząc z podziemną organizacją”.

W wypadku drugiej z wymienionych animacji – pisał Koziczyński – „istotą kolejnych odcinków były mecze, w trakcie których budował karierę młody zawodnik Tsubasa Ozora. 100 metrów boiska Kapitan Jastrząb pokonywał godzinami, biegnąc z piłką (o ile nie przystanął na pogaduszki z kolegami). Murawa zdradzała w dodatku kulistość planety – bramka dosłownie wyłaniała się przed zawodnikami. W świecie kreskówki panowały też poważne anomalie grawitacyjne. Z jednej strony zawodnicy potrafili wykonać skok wzwyż na kilka metrów, z drugiej kopnięta piłka zyskiwała na ciężkości, potrafiąc porwać ze sobą któregoś z nich”.

Z kolei Gigi to „jeden z najbardziej dziwacznych seriali anime. Zapisał się w pamięci zarówno dzięki dynamicznym scenom sportowym, jak i hobby głównego bohatera, czyli zaglądaniu dziewczętom pod spódnice, by sprawdzić, czy noszą białe majteczki. W momencie dostrzeżenia majtek bohater ślini się i obleśnie śmieje. Z drugiej strony fetysz daje mu niezwykły napęd, pozwalający pokonywać rywali w najróżniejszych dyscyplinach sportowych”.

Polonia 1 nadawała znacznie więcej japońskich seriali animowanych. Choć emitowane najczęściej z polskim lektorem próbującym przekrzyczeć włoski dubbing, „Yattaman”, „Zorro”, „Generał Daimos”, „Księga dżungli”, Sally czarodziejka” czy „Pojedynek aniołów” (by wymienić tylko kilka) rozpoczęły w Polsce modę na mangę i anime.

 

Lucelia Santos jako "Niewolnica Isaura".
Lucelia Santos jako “Niewolnica Isaura”.

Czy to prawda, że już nie będzie bajek?

Nieco starsi widzowie mogli dzięki stacji Grauso odkryć seriale akcji takie jak „Drużyna A”, „MacGyver”, „Magnum” czy „Detektyw Remington Steele”, a panie domu liczne telenowele o tytułach takich jak „Jolanda”, „Maria” czy „Manuela”. „Każdy potrzebuje swoich bajek” – tłumaczył taki dobór repertuaru jeden ze współpracowników Grauso. Gdy zaś właścicielowi stacji zarzucano schlebianie najniższym gustom, ten odpowiadał, że „państwowa telewizja też nadawała telenowele i nie stanowiło to wówczas zagrożenia dla kultury narodowej”. Zresztą również kilka odcinków „MacGyvera” pierwotnie wyemitowała TVP.

„Pracownicy Państwowej Agencji Radiokomunikacji, prokurator oraz policja weszli do budynku telewizji, odczekali, aż skończy się emisja kolejnego odcinka serialu »MacGyver«, po czym wyłączyli nadajniki”

Należy przy tym pamiętać, że Polonia 1 nie ograniczała się do nadawania przysyłanych z Włoch seriali i filmów, systematycznie rozwijając ofertę programów autorskich i nie były to wyłącznie audycje o charakterze rozrywkowym (jak magazyny wędkarskie, filmowe czy krajoznawcze). Andrzej Tadeusz Kijowski rozmawiał przed kamerą z wieloma osobistościami życia publicznego. „Każdy mógł przyjść z ulicy i zadać pytanie – wspomina redaktor. – Gościły u nas osoby ważne, potrzebne, lubiane”. Ówczesny prezydent Lech Wałęsa, Leszek Balcerowicz, Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i jego brat Jarosław, Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Zbigniew Religa, Jacek Kaczmarski, Krzysztof Zanussi czy Władysław Szpilman… – wszyscy oni wystąpili w Polonii 1 i nikomu nie przeszkadzało, że to telewizja piracka. To właśnie na tej antenie debiutowali także znani później dziennikarze tacy jak Jarosław Kret, Dorota Wellman czy Urszula Rzepczak.

Pomysł na telewizję Grauso przekonał ponad 8 milionów widzów, zasiadających przed odbiornikami nastrojonymi na kanał Polonii 1, co w najlepszym dla stacji okresie dawało oglądalność lepszą niż miał Program Drugi TVP.

Ich sympatii nie podzieliła jednak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jesienią 1993 roku przyznając w kontrowersyjnych okolicznościach koncesję na nadawanie ogólnopolskiego programu telewizyjnego PolSatowi (dopiero rok później „s” w nazwie stacji stało się małe).

Remington_Steele_Brosnan

Zaniepokojeni widzowie dzwonili wówczas do siedziby Rady z pytaniem, czy Polonia 1 nie zniknie przed końcem nadawania ich ulubionych seriali. „Dzwonią też dzieci i pytają, czy to prawda, że już nie będzie bajek” – opowiadała jedna z sekretarek.

Co gorsza, we wrześniu 1994 roku pirackie stacje tworzące sieć Grauso, a wciąż nadające bez koncesji, zostały zamknięte. Prasa relacjonowała np. wkroczenie przedstawicieli władz do poznańskiej TV ES: „Pracownicy Państwowej Agencji Radiokomunikacji, prokurator oraz policja weszli do budynku telewizji, odczekali, aż skończy się emisja kolejnego odcinka serialu »MacGyver«, po czym wyłączyli nadajniki”.

Wprawdzie Polonia 1 szybko wznowiła nadawanie spoza granic Polski, za pośrednictwem satelity Eutelsat, jednak swojej pozycji wśród telewidzów nie zdołała już odzyskać. W 1996 roku zniechęcony Nicola Grauso sprzedał telewizję firmie Eurocast Italia z Mediolanu. Stacja nadaje do dziś, lecz po czasach jej świetności zostały już tylko wspomnienia.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Innowacje techniczne

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story