STEM

Samochodzie, prowadź się sam!

Szymon Adamus Writer

Przechadzając się po halach targów CES 2015 w Las Vegas, łatwo było rozpoznać dominujące trendy w świecie nowych technologii. Systemy rzeczywistości wirtualnej kusiły, otwierając bramy do innego świata. Drony latały nad głowami, zwiastując przyszłość. Na każdym kroku stał też jakiś samochód. Stary, nowy, prototyp, elektryczny, hybrydowy, a przede wszystkim – smart. W czasach, gdy “smart” jest już wszystko – od telefonów, przez telewizory, a na sprzęcie AGD skończywszy – trzeba czegoś naprawdę imponującego, by przykuć uwagę odbiorców. W pełni zautomatyzowane samochody, które jeżdżą same, są właśnie tym czymś.

O autonomicznych samochodach mówi się od lat. Jednym z największych promotorów tej wizji jest firma Google, która ma już działający prototyp takiego pojazdu. Jego maksymalna prędkość wynosi do 40 kilometrów na godzinę, a konstrukcja została stworzona z myślą o zastosowaniach taksówkarskich.

Zautomatyzowany samochód Google wykorzystuje kamery wideo, radary i czujniki laserowe do skanowania otoczenia, rozpoznawania przestrzeni i poruszania się po niej. Oczywiście w połączeniu z systemem GPS i przetwarzaniu danych w chmurze. Producent uzasadnia swoje prace chęcią podniesienia bezpieczeństwa na drogach, ale również względami ekonomicznymi. Amerykański departament transportu szacuje, że mieszkańcy USA spędzają dziennie średnio 52 minuty w środkach komunikacji. Jeśli jeżdżą samochodem, to ten czas jest praktycznie zmarnowany. Automatyczny pojazd mógłby pomóc w odrobieniu tych strat.

Wizja jest śmiała, a co najciekawsze, wcale nie oderwana od rzeczywistości. Słuchając przedstawicieli największych producentów, odnosi się wręcz wrażenie, że ta technologia lada chwila pojawi się w salonach. Podczas wspomnianych targów CES 2015 Mark Fields, szef Forda, powiedział wprost, że w ciągu najbliższych pięciu lat ktoś w przemyśle motoryzacyjnym zaprezentuje w pełni zautomatyzowany samochód.

Nawet jeśli CEO Forda się myli, a jego przewidywania są zbyt optymistyczne, to wszystko wskazuje na to, że automatyzacja transportu drogowego jest przesądzona. Tak naprawdę tego typu pojazdy jeżdżą po drogach Stanów Zjednoczonych już teraz. Póki co, są to jednak “tylko” testy. Na przykład z okazji targów technologicznych w Las Vegas zautomatyzowane Audi A7 przejechało 885 kilometrów z San Francisco do Bakersfield. Z dużą pomocą żywego kierowcy, system sterowania samochodu pozwalał bowiem na swobodną jazdę autostradą, ale wymagał nadzoru. Od czasu do czasu, gdy komputer nie był w stanie poradzić sobie sam, człowiek musiał przejąć kontrolę. Postęp jest jednak ogromny. W zeszłym roku elektronika niezbędna do obsługi takiego systemu zajmowała pół bagażnika. Na CES 2015 była to już skrzyneczka wielkości laptopa.

Profesor Ulrich Hackenberg z zespołu badawczego Audi wspomina o problemach natury innej niż technologiczna. Samochody będą w stanie kierować się same, ale co na to ludzie? Liczba nowinek z tej branży, jaką widziałem w Las Vegas, skłania mnie do przekonania, że największymi problemami na drodze ku automatyzacji transportu będą nie zera i jedynki przetwarzane przez procesory, ale zmiany w prawie i ludzkiej mentalności. Czy będziemy w stanie oddać kierownicę w ręce sztucznej inteligencji? Jeśli tak, to jak opisać to prawnie? Przepisy drogowe trzeba będzie dostosować do nowej rzeczywistości. Jeśli samochód prowadzący się sam będzie miał wypadek, to kto za niego odpowiada? Czy we w pełni automatyzowanym pojeździe można pić alkohol? Jeśli samochód będzie parkował się sam i przez błąd w systemie stanie na miejscu dla osób niepełnosprawnych, to czy pasażer dostanie mandat?

Te i inne kwestie nie będą proste do rozwiązania. I zapewne bardzo utrudnią realizację marzenia o pełnej automatyzacji aut w ciągu zaledwie pięciu lat. Jednak nawet jeśli zajmie to lat piętnaście lub dwadzieścia, to i tak czeka nas zupełnie nowy etap w rozwoju transportu drogowego. Na początku zapewne pojawią się automatyczne ciężarówki, które nie będą miały postojów wymuszonych przerwą na nocleg kierowcy. Później przyjdzie czas na inteligentny transport miejski: z autobusami i taksówkami pozwalającymi na przyjemne pogawędki z cyfrowym szoferem. W końcu w naszych prywatnych garażach pojawią się samochody, których systemy pozwolą na przywołanie ich pod wskazany adres na ustaloną godzinę i spokojny powrót do domu, pozwalający na lekturę ulubionej książki lub ucięcie sobie drzemki na tylnej kanapie.

Nie przeraźcie się tylko, gdy na światłach stanie obok Was samochód bez kierowcy.

 

Ilustracja główna przedstawia koncept autonomicznego samochodu Tesla w wizji szwajcarskiego studia projektowego Rinspeed.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Innowacje techniczne

Przeczytaj w następnej kolejności