STEM

SB na tropie ZX Spectrum

Jest rok 1986. Dziennikarz magazynu „Sprawy i Ludzie” pisze: „Dotarła do Polski fala »małej« informatyki, wywołując takie same emocje, jak wszystkie poprzednie wielkie mody: jazz i kolorowe skarpetki, bigbit, telewizja, dżinsy i długie włosy, motoryzacja, stereo, wideo. Teraz mikrokomputery. Nowe pociąga, fascynuje i w końcu zwycięża”.

Mikrokomputery, choć fascynowały wszystkich, były jednak trudno dostępne. Polski przemysł wciąż nie potrafił uruchomić masowej produkcji Meritum, w planach pozostawał też Elwro 800 Junior. Za modele zachodnie sprzedawane oficjalnie (Atari XL/XE z Peweksu, czy sprowadzane przez firmę Polanglia Amstrady CPC) trzeba było płacić dewizami, natomiast te importowane nieoficjalnie i będące przedmiotem handlu na bazarach czy giełdach elektronicznych pozbawione były gwarancji oraz serwisu.

Wszystkie też kosztowały zdecydowanie zbyt drogo jak na możliwości przeciętnego Polaka. Ten zarabiał wówczas zaledwie 24 tys. zł miesięcznie, podczas gdy za Atari 800XL z magnetofonem kasetowym lub ZX Spectrum z 48 kB pamięci RAM musiałby zapłacić prawie pięć razy więcej. Za Commodore 64 – przynajmniej 150 tys., za Amstrada CPC 464 z monitorem monochromatycznym kosmiczne 260 tysięcy.

Reklama prasowa komputera ZX Spectrum.
Reklama prasowa komputera ZX Spectrum.

A jednak nic nie było w stanie zniechęcić Polaków. Profesor Jacek Baranowski z Politechniki Warszawskiej przekonywał: „Człowiek XXI wieku, nieumiejący posługiwać się komputerem, będzie się prawdopodobnie czuł jak analfabeta w wieku XX. Zastanawiający jest entuzjazm młodego pokolenia, z jakim chłonie ono wiedzę o programowaniu i jak chętnie bawi się czy pracuje z komputerem. Tak jakby jakieś podświadome przeczucie podpowiadało tym młodym ludziom, że wiedza ta będzie im najbardziej potrzebna”.

Interesującą furtkę, jak zdobywać wiedzę o mikrokomputerach, odkryli właśnie pracownicy akademiccy. W latach 1985-1986 nawet na niezwiązanych w żaden sposób z informatyką wydziałach pojawiały się nowe nabytki firm takich jak Sinclair, Commodore czy Atari.

Było to zjawisko na tyle powszechne, że przyciągnęło uwagę Służby Bezpieczeństwa. „Uniwersytet Łódzki nabył duże mikrokomputerów bez rozpoznania potrzeb własnych, które służą teraz jako zabawka do gier” – czytamy w otwierającym sprawę kryptonim „BIT” meldunku funkcjonariusza SB. Teczka ta szybko powiększała się o kolejne bulwersujące donosy i raporty.

Zaspokajanie potrzeb uczonych w zakresie rozrywki

Przykładowo wiosną 1986 roku naukowiec – tajny współpracownik uprzejmie donosił władzom, że kilkanaście komputerów ZX Spectrum zakupił jeden z instytutów Uniwersytetu Łódzkiego. Wprawdzie – jak informował donosiciel – „kupienie ich w ilości kilku sztuk byłoby słuszne dla Zakładu Dydaktyki, gdzie kształcą się przyszli nauczyciele, jednak dawanie tych urządzeń innym uczonym jest zaspokojeniem ich potrzeb w zakresie rozrywki, gdyż obecnie prawie wszystkich ogarnął szał gier komputerowych. Winę za wszystko ponosi docent S., który w tym zakresie jest pasjonatem i podpisując rachunki, nie myśli rozsądnie”.

„Obecnie społeczeństwo ogarnęła mania posiadania mikrokomputerów” – przekonywał w swoim donosie inny agent bezpieki, a drobiazgowe kontrole potwierdziły, że sytuacje takie, jak opisana powyżej, zdarzają się nagminnie.

Wyraźnie zbulwersowany oficer SB, oddelegowany, by w ramach sprawy kryptonim „Informatyk” zbadać temat analogicznych transakcji prowadzonych na Politechnice Łódzkiej, raportował do Centrali, że „zakupione komputery w znacznej większości wykorzystywane są do czytania prostych programów typu grafika lub też gier zręcznościowych, a ponadto nie ma żadnych koncepcji ich wykorzystania w pracach naukowo-badawczych lub dydaktycznych”.

Zdarzały się zresztą sytuacje jeszcze bardziej skandaliczne. Jak czytamy w jednym z meldunków, we wspomnianym wyżej instytucie za pieniądze państwowe kupowano również gry komputerowe: „Pracownicy naukowi osobiście udawali się z zaopatrzeniowcem do sklepu DOMAR-u, wskazując mu, które kasety z programami ma zakupić. Pracownik zaopatrzenia, nie będąc merytorycznie przygotowany do dokonywania takich czynności, wystawiał czek i inne dokumenty”.

zx spectrum gry

Urządzenia, owszem, ciekawe, ale do zabawy

Warto zauważyć, że preferując ZX Spectrum, akademicy nie różnili się od reszty społeczeństwa. Możliwości brytyjskiego mikrokomputera na antenie Telewizji Polskiej prezentował przecież znany z programu Sonda Andrzej Kurek (a szczególne wrażenie na telewidzach miała wywrzeć demonstracja „trójwymiarowej” grafiki z gry Knight Lore). Bardzo pozytywne opinie o dziele firmy wujka Clive’a – jak pieszczotliwie zwano wtedy Clive’a Sinclaira, konstruktora ZX Spectrum – publikowano także w prasie.

„To doskonały mikrokomputer amatorski, który może też znaleźć zastosowania w nauce, technice i szkolnictwie” – pisał „Młody Technik”, podkreślając stosunkowo niską cenę takiego zakupu (zwłaszcza w wersji wyposażonej w tylko 16 kB pamięci RAM – dodatkową pamięć, po uzupełnieniu budżetu, można było oczywiście dokupić), możliwość zapisywania i odczytywania danych na dowolnym magnetofonie kasetowym oraz niesłychanie bogatą bibliotekę oprogramowania. Tygodnik „Razem” wyliczał, że dostępnych programów na ZX Spectrum jest już ponad 2000, podkreślając także łatwość obsługi usuwania ewentualnych usterek, z którymi powinien poradzić sobie niemal każdy majsterkowicz.

„Konstruktorom firmy Sinclair udało się pogodzić niską cenę z dużymi możliwościami. Wykorzystanie grafiki i dźwięku w niektórych programach wydaje się trudnym do prześcignięcia wzorem dla programistów innych mikrokomputerów” – pisano w „Horyzontach Techniki”, a słowom towarzyszyły oddziałujące na wyobraźnię obrazy z gier.

Zachwyt możliwościami ZX Spectrum był powszechny, a na zakup tego mikrokomputera zdecydował się wówczas m.in. Adrian Chmielarz, dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych w naszym kraju twórców oprogramowania rozrywkowego. „Pamiętam, jak zacząłem odkładać pieniądze na ZX Spectrum, mimo że nigdy w życiu jeszcze nie widziałem żadnego komputera na oczy. Ale jak oglądałem zdjęcia gier Knight Lore czy Mugsy na czwartej okładce »Horyzontów Techniki«, to dostawałem białej gorączki. Mogłem patrzeć na te obrazki przez cały dzień” – wspominał po latach.

 

ZX Spectrum powraca po latach:

Nieufni funkcjonariusze SB postanowili zweryfikować ten medialny entuzjazm, pytając o ZX Spectrum swoich współpracowników dysponujących wiedzą informatyczną. Recenzje, jakie wystawiali oni produktom wujka Clive’a, były bezlitosne.

„Wyposażenie szkół wyższych w wyroby tej firmy jest co najmniej pomyłką” – pisał jeden. „Klawiatura gumowa i pokryta plastikową folią ulega bardzo szybkiemu uszkodzeniu” – zauważał kolejny. „Owszem, urządzenia te są ciekawe, ale do zabawy” – donosił następny. „Wydajność tych maszyn jest bardzo niska, np. otrzymanie rysunku rzutu jednej cząsteczki prostego związku organicznego wymaga czasu ok. 5 godzin” – tłumaczył jeszcze jeden.

Nic dziwnego, że z faktu takich, a nie innych wyborów sprzętowych podczas zakupów musiało wkrótce tłumaczyć się kierownictwo wielu instytutów i zakładów łódzkich uczelni.

 

Zainteresowanie SB hamuje bezmyślne zakupy

„Zainteresowanie sprawami komputeryzacji Instytutu, jakie wykazała SB – czytamy w następnym raporcie tajnego współpracownika – zahamowało bezmyślne nabywanie mikrokomputerów niskiej klasy. Obecny rozwój posiadanej bazy komputerowej skoncentrowany jest na polepszeniu jej możliwości operacyjnych przez dokupywanie urządzeń peryferyjnych, co zyskuje aplauz pracowników uczelni”.

Niestety, archiwa bezpieki nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy aplauz ów był szczery i co na ten temat sądził wspomniany wyżej docent S. z Uniwersytetu Łódzkiego.

Nawiązania do ZX Spectrum - jednej z legend popkultury - są obecne m.in. we wzornictwie przemysłowym.
Nawiązania do ZX Spectrum – jednej z legend popkultury – są obecne m.in. we wzornictwie przemysłowym.

W związku z działaniami funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa kariera ZX Spectrum jako komputera uczelnianego dobiegła końca. Dzięki systematycznie spadającym cenom komputerowy domowe mogły już jednak wówczas trafiać tam, gdzie ich miejsce – do domów.

W badaniach przeprowadzonych latem 1988 roku przez CBOS 3% Polaków chwaliło się posiadaniem takiego urządzenia. Dla porównania: telewizor kolorowy był w domach 35%, a magnetowid 4% ankietowanych; do bycia właścicielem odtwarzacza płyt kompaktowych przyznawało się z kolei 1%, a tunera telewizji satelitarnej 0,6% osób przepytanych przez ankieterów.

Co ciekawe, jak wskazują wyniki ankiety wśród czytelników „Bajtka”, najpopularniejszym komputerem w Polsce było wówczas już ośmiobitowe Atari XL/XE. Do posiadania takich urządzeń przyznało się blisko 2/3 uczestników ankiety, a ZX Spectrum miało zaledwie 1/5 czytelników magazynu.

Pamiętajmy jednak, że furorę w Polsce robiła technologia przestarzała. W 1985 roku, gdy polscy naukowcy zachwycali się grami na ZX Spectrum, w RFN tytuł komputera roku zdobyło szesnastobitowe Atari 520 ST. W tym samym roku zaprzestano produkcji ośmiobitowych komputerów serii Atari XL/XE. Polakom maszyny te miały jeszcze długo wystarczać. Jedynie niepełne 9 proc. z Was marzy o własnym 16-bitowcu, najczęściej typu PC” – podsumowywał wyniki przywołanej wyżej ankiety z 1988 roku redaktor „Bajtka”.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Edukacja

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story