Zdrowie

Smartfon wykryje grypę

Opracowywany przez Polaków szybki test na grypę wykryje wirusa dzięki współpracy z aplikacją smartfonową.

Autorka: Aleksandra Stanisławska

Za pomocą smartfona można sterować ekspresem do kawy, pralką, a nawet… wibratorem. Ale czy przyszłoby wam do głowy, że smartfon może służyć do odczytania testu na grypę?

Takie zastosowanie wymyślił młody polski naukowiec – dr inż. Dawid Nidzworski z Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Pomysł jest prosty: wystarczy pobrać wymaz z gardła, nakroplić go na specjalną płytkę wielkości pendrive’a i poczekać 5-10 minut. Po tym czasie ekran współpracującego z testem smartfona pokaże wynik testu. Czerwona lampka – jest grypa, zielona – wirusa nie wykryto.

Influenza virus model.gif

Model wirusa grypy (ilustr. Scivit, CC BY-SA 4.0)

 

FluSensor, bo tak się to urządzenie nazywa, jest pierwszym takim rozwiązaniem na świecie. Jak zapewnia wynalazca, w podobny sposób będzie można też badać wymaz z gardła ptaków czy produkty spożywcze, co do których istnieje podejrzenie, że mogły mieć kontakt z wirusem.

Testy na grypę obecne są na rynku nie od dziś. Popularne są testy immunochromatograficzne, zwane szybkimi testami diagnostycznymi, które wykorzystują unikalną zdolność przeciwciał do wybiórczego wiązania z konkretnym antygenem. Nie cieszą się jednak uznaniem wśród lekarzy, zwłaszcza że zdarza im się dawać fałszywie negatywny wynik, a więc nie wykryć wirusa tam, gdzie on jest obecny (ich skuteczność sięga około 80 proc.). Sytuację pogarsza wejście do internetowej sprzedaży tanich chińskich testów, których wyników nie można już w ogóle uznać za wiążące. Pewność co do obecności grypy w organizmie dają dopiero wykonywane w szpitalach testy PCR, które identyfikują materiał genetyczny tego wirusa.

Untitled-21

Test konstruowany przez grupę dr. inż. Dawida Nidzworskiego ma rozpoznawać charakterystyczne dla wirusa grypy białko. Naukowiec pracuje teraz nad tym, by chorobę tę dało się zidentyfikować na podstawie nawet minimalnego stężenia wirusów w próbce. FluSensor ma być szybszy, bardziej dokładny i mniej uciążliwy od szybkich testów stosowanych między innymi w przychodniach. Docelowo jednorazowy test z gdańskiego laboratorium ma kosztować 10-20 zł.

Tak sprawna diagnostyka ma sprawić, że spadnie zużycie antybiotyków – nadużywanych i często mylnie przepisywanych przez lekarzy chorym na infekcje wirusowe. Czerwona lampka to znak, że czas na leki przeciwwirusowe lub leczenie objawowe, a w obu przypadkach – zrobienie sobie co najmniej tygodnia wolnego. Bo grypa to bardzo zakaźny wirus, a chodzenie z nim do pracy sprzyja szerzeniu się epidemii.

Dr inż. Dawid Nidzborski
Dr inż. Dawid Nidzworski

Gwarancją jakości tego urządzenia jest osoba jego wynalazcy. Dr inż. Dawid Nidzworski to naukowiec nieprzeciętnie uzdolniony, od kilku lat zaangażowany w prace badawcze nad grypą. Obecnie pracuje też nad jadalną szczepionką dla drobiu przeciwko temu wirusowi. Został wyróżniony tytułem VIPI – Very Important Polish Innovator – przez Fundację Polskiego Godła Promocyjnego w ramach projektu „Młodzi Liderzy Innowacji”.

Kierowany przez niego zespół dysponuje na razie modelem laboratoryjnym wynalazku – komputerem, elektrodami i urządzeniami pomiarowymi. Teraz pracuje nad miniaturyzacją FluSensora, a projekt ten jest finansowany jest w ramach programu VENTURES Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz ze środków unijnych. Pierwsze testy urządzenia mają się rozpocząć już w następnym sezonie grypowym. Do sprzedaży FluSensor ma trafić w 2017-2018 roku.

Ilustracja główna: naukowiec Centers for Disease Control and Prevention badający zrekonstruowany wirus grypy hiszpanki, która w latach 1918-1819 zabiła od 50 milionów do 100 milionów ludzi (fot. James Gathany Content Providers).

Pozostałe ilustracje: www.flusensor.eu.

Share This Article

Related Topics

Makerzy Zdrowie

Read This Next

Read Full Story