Technologia w służbie oświaty

„Sonda”: propagowanie myślenia

Zamiarem młodych dziennikarzy nie było tworzenie programu edukacyjnego. „Nikogo niczego nie chcemy nauczyć – przekonywali. – Wymyśliliśmy widowisko telewizyjne. Scenariusz programu jest jeden: felietony filmowe przeplatane rozmowami dwóch panów w studiu. Przedstawiamy, pokazujemy, edukujemy przy okazji”.

„Atakujemy widza obrazami – zdradzali swój pomysł na program autorzy. – I stąd te chwyty, które jedni nazywają galanterią i cyrkiem, a my – prawdziwą telewizją”.

Zapowiedzią zmian była już czołówka programu – pełna pobudzających wyobraźnię obrazów takich jak wybuch supernowej, zapłon silnika rakiety, podział jądra komórkowego czy montaż elementów układu scalonego. Inspirował także tytuł nawiązujący do lotu bezzałogowej sondy Voyager, która 5 września 1977 roku wyruszyła w podróż do granic znanego ludzkości wszechświata. Trzy dni później po raz pierwszy wyemitowano „Sondę” objaśniającą polskim telewidzom tajemnice świata nauki.

Kurek i Kamiński błyskawicznie wypracowali własny, niepowtarzalny styl prowadzenia audycji. „Atakujemy widza obrazami – zdradzali swój pomysł na program autorzy. – I stąd te chwyty, które jedni nazywają galanterią i cyrkiem, a my – prawdziwą telewizją”.

„Zaczęło się od wrzucenia Kurka do Zalewu Zegrzyńskiego. W tle dźwiękowym był jego autentyczny wrzask. Potem Kamiński z pontonu próbował go wyławiać, a chwilę później pojawił się śmigłowiec, który zawisł kilka metrów nad wodą i zdmuchnął ponton z Dankiem, podczas gdy Kurek rozpaczliwie próbował złapać spuszczone na wodę krzesełko wyciągarki”.

Kurek1
Andrzej Kurek

„Tacy zwariowani naukowcy…”

Dlatego właśnie, gdy realizowano odcinek poświęcony pożarnictwu, rozpoczynał się on sceną, w której ubrani w kombinezony przeciwogniowe prowadzący wychodzą wprost z płomieni. Później redaktorzy testowali jeszcze różne rodzaje gaśnic, a na końcu spłonął specjalnie przygotowany na tę okazję drewniany domek. Z kolei trakcie kręcenia zdjęć do audycji o ratownictwie morskim, Kurek i Kamiński wzięli udział w akcji ratowniczej. Jak wspominał współtworzący „Sondę” Marek Siudym: „Zaczęło się od wrzucenia Kurka do Zalewu Zegrzyńskiego. W tle dźwiękowym był jego autentyczny wrzask. Potem Kamiński z pontonu próbował go wyławiać, a chwilę później pojawił się śmigłowiec, który zawisł kilka metrów nad wodą i zdmuchnął ponton z Dankiem, podczas gdy Kurek rozpaczliwie próbował złapać spuszczone na wodę krzesełko wyciągarki”.

W PRL-u, gdzie otrzymanie paszportu i wyjazd zagraniczny były osiągalne dla nielicznych, możliwość obejrzenia w telewizji np. duńskich filmów prezentujących klocki Lego (choć dziś zostałoby uznane za kryptoreklamę), stanowiła niebywałą atrakcję.

Materiałom własnym towarzyszyły felietony filmowe przygotowywane w oparciu o nagrania z zagranicy. Początkowo wykorzystywano odcinki zachodnich programów popularnonaukowych z archiwum Telewizji Polskiej, z których redaktorzy bez skrupułów wycinali potrzebne im fragmenty. Wraz z rosnącą popularnością „Sondy” pojawiły się jednak kolejne możliwości pozyskiwania atrakcyjnych materiałów. Zagraniczne instytuty badawcze, ambasady oraz firmy chętnie udostępniały nagrania promujące ich naukowe i techniczne dokonania. Jak wspominał współtworzący program Tomasz Pyć, nawet współpraca z Amerykanami nie budziła sprzeciwu komunistycznych władz: „Wszystko nam przechodziło na zasadzie, że jesteśmy tacy zwariowani naukowcy”. W PRL-u, gdzie otrzymanie paszportu i wyjazd zagraniczny były osiągalne dla nielicznych, możliwość obejrzenia w telewizji np. duńskich filmów prezentujących klocki Lego (choć dziś zostałoby uznane za kryptoreklamę), stanowiła niebywałą atrakcję.

„Miałem zasiąść ze statywem i kamerą na kawałku sklejki o powierzchni biurka. Kurek dzielnie trzymał mnie za pasek od spodni, a drugą ręką dzierżył barierkę. Kolejka biegła nad lodowcem, gdzie nie sposób postawić podpory, więc oddalaliśmy się od ziemi w tempie błyskawicznym. Początkowe lekkie przerażenie zastąpił paraliżujący strach”.

Zdzisław Danek Kamiński
Zdzisław Danek Kamiński

Za granicę mogli natomiast wyjeżdżać autorzy „Sondy”. Z kamerą zwiedzili m.in. kraje dla Polaków tak egzotyczne, jak Japonia i Australia. By nakręcić reportaż o kolejkach górskich, ekipa „Sondy” wybrała się do Szwajcarii. Atrakcją odcinka miały być zdjęcia kręcone na dachu kolejki linowej na Matterhorn. Siudym: „Miałem zasiąść ze statywem i kamerą na kawałku sklejki o powierzchni biurka. Przed ześlizgnięciem chronił jedynie niewysoki rant. Był to tzw. wózek serwisowy. Kurek dzielnie trzymał mnie za pasek od spodni, a drugą ręką dzierżył barierkę. Kolejka biegła nad lodowcem, gdzie nie sposób postawić podpory, więc oddalaliśmy się od ziemi w tempie błyskawicznym. Początkowe lekkie przerażenie zastąpił paraliżujący strach, postanowiłem więc patrzeć jedynie przez wizjer kamery. Ten mały obrazek nie był już tak groźny”.

Z zagranicznych wojaży twórcy programu wracali wzbogaceni o dobra niedostępne w ojczyźnie. W 1984 roku Andrzej Kurek pokazał zdumionym widzom absolutną światową nowość – ZX Spectrum, mikrokomputer zdolny do wyświetlania kolorowej grafiki i odtwarzania dźwięków, który za własne pieniądze kupił w Wielkiej Brytanii. Kurek był wielkim fanem informatyki, napisał m.in. program rysujący na ekranie logo „Sondy” oraz napisy końcowe audycji, a także aplikacje demonstrujące edukacyjne możliwości komputerów, pokazywane następnie na antenie.

Ich dialogi nigdy nie kończyły się jedynie słusznymi wnioskami – zadecydować o tym, kto ma rację, musiał samodzielnie widz. Ten ostatni przyzwyczajony był, że PRL-owska telewizja emituje co najwyżej monologi (zawsze z podaną wprost informacją, co należy myśleć na dany temat), dlatego „Sonda” stanowiła w telewizyjnej ramówce rewolucyjną zmianę.

razem1

Działalność marketingowa dla nauki

Obsadzeni w rolach entuzjasty nowych technologii (Kurek) oraz zdystansowanego sceptyka (Kamiński) redaktorzy w każdym odcinku prezentowali nowe zagadnienie ze świata nauki i techniki po prostu o nim dyskutując. Co ważne, ich dialogi nigdy nie kończyły się jedynie słusznymi wnioskami – zadecydować o tym, kto ma rację, musiał samodzielnie widz. Ten ostatni przyzwyczajony był, że PRL-owska telewizja emituje co najwyżej monologi (zawsze z podaną wprost informacją, co należy myśleć na dany temat), dlatego „Sonda” stanowiła w telewizyjnej ramówce rewolucyjną zmianę.

Warto podkreślić, że choć polska nauka i technika przeżywały w latach 80. ogromny kryzys, Kurek i Kamiński z premedytacją prezentowali najnowsze światowe osiągnięcia w tej dziedzinie. „Jesteśmy od tego, żeby pokazując nowe trendy nauki, zarażać tym ludzi – tłumaczyli autorzy programu. – Prowadzimy w stosunku do nauki działalność marketingową, a dobra zasada marketingu polega na sprzedaży produktu w sposób maksymalnie skuteczny, atrakcyjny. Stąd nasze kłótnie, przebieranki, eksperymenty na samych sobie, zabawy z obrazem”.

Od „Sondy” swoją przygodę z nauką i techniką zaczynało wielu późniejszych inżynierów. „Prowadzimy działalność propagandową – podsumowywali swój telewizyjny dorobek autorzy programu. – Propagujemy myślenie”.

razem2

„Odchodzimy od założenia, by uczyć widza – przekonywali. – Widz uczy się z własnej woli. Naszym zadaniem jest dostarczyć mu pół godziny naukowej rozrywki, zaciekawić, zafascynować. Bo jeśli jest fascynacja, jest i to motyw do własnych poszukiwań”. Metoda ta okazała się skuteczna, a od „Sondy” swoją przygodę z nauką i techniką zaczynało wielu późniejszych inżynierów. „Prowadzimy działalność propagandową – podsumowywali swój telewizyjny dorobek autorzy programu. – Propagujemy myślenie”.

Kurek2

29 września 1989 roku Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński jechali do Raciborskiej Fabryki Kotłów „Rafako”, by nagrać kolejny odcinek programu. Spieszyli się, a mimo padającego deszczu, ich samochód przekraczał dopuszczalną prędkość. Tuż przed Raciborzem auto zjechało na przeciwległy pas ruchu i zderzyło się z ciężarowym Starem. Autorzy „Sondy” zginęli na miejscu.

Najpopularniejszy polski program popularnonaukowy zakończył nadawanie po 12 latach i emisji ponad 500 odcinków.

Kaminski2

Najpopularniejszy polski program popularnonaukowy zakończył nadawanie po 12 latach i emisji ponad 500 odcinków. Wielu z nich nigdy już nie zobaczymy. W ramach oszczędności na taśmach z „Sondami” Telewizja Polska nagrała inne materiały.

Share This Article

Related Topics

Edukacja

Read This Next

Read Full Story