Technologia w służbie oświaty

Sztuka Składania Historii – Gdybyś był Japończykiem: making-of

Słowa o „przebojowej produkcji“ to bynajmniej nie kurtuazyjny ukłon w stronę jednego z najbardziej kreatywnych polskich YouTuberów, ale proste stwierdzenie faktu. Film „Sztuka Składania Historii – Gdybyś był Japończykiem” obejrzano już ponad trzysta tysięcy razy, a licznik nadal tyka. Drugi odcinek w tej serii okazał się równie wielkim hitem co pierwszy: „Sztuka Składania Historii – Więcej niż jedno życie” (któremu także towarzyszył dokument o tajnikach warsztatu: „Sztuka Składania Historii – Więcej niż jedno życie: making-of”).

Warto przypomnieć, że wszystkie filmy z cyklu “Sztuka Składania Historii” nagrywane są w rekordowej rozdzielczości 4K (2160p), co na YouTube wciąż jest rzadkością. Jeśli zatem dysponujecie telewizorem 4K lub monitorem w tym standardzie, możecie oglądać zaawansowane technologicznie produkcje Krzysztofa Gonciarza w pełnym bogactwie detali.

Krzysztof przygotował dla Was zwyczajowo zarówno film, jak i obszerny artykuł. Miłej lektury i oglądania!

***

W poprzednim artykule zajęliśmy się kwestią kadrowania – podstawami kompozycji oraz dostrzeganiu piękna i harmonii w sztuce wizualnej. Motywem przewodnim mojego filmu na temat zaplecza powstawania „Gdybyś był Japończykiem” jest scenariusz i planowanie produkcji. Chciałbym więc przedstawić Czytelnikom kilka elementów mojego filmu z Tokio, które mogą się przydać zarówno na etapie planowania, jak i egzekucji; są to zabiegi na przecięciu scenariusza i pracy operatorskiej. Dzisiaj będzie o ujęciach „gadżeciarskich” – mniej lub bardziej skomplikowanych technikach, którymi można zrobić na widzu spore wrażenie. Prezentowane przykłady omówię, tak jak ostatnio, na zasadzie „case study”, zachęcając do własnych eksperymentów, miksowania jednych sztuczek z innymi i kreatywnej zabawy przedstawionymi tu klockami.

mak1

00:18 – ujęcie wprowadzające postać głównego bohatera i jego dwóch wcieleń: polskiego (ja) oraz japońskiego (Hiroshi). Dla efektu dramatycznego, nakręciliśmy to jako dwa przeplatające się timelapse’y. Aparat, którego używam do realizacji Sztuki Składania Historii, ma wbudowaną funkcję tworzenia timelapse’ów – robi serię zdjęć (zwykle używam formatu RAW, by osiągnąć najwyższy możliwy zasięg dynamiczny) i automatycznie składa je w plik wideo, co bardzo ułatwia postprodukcję. Timelapse’y robione jako seria zdjęć wyglądają kompletnie inaczej niż „przyspieszone wideo”, głównie dlatego, że korzystamy w nich z migawki w taki sposób, jak na zdjęciach. W zaprezentowanym ujęciu korzystaliśmy z długiego czasu naświetlenia oraz filtru ściemniającego, który pozwolił na spore rozmycie tła (bez użycia filtru ściemniającego, znanego także jako filtr szary lub filtr ND, obraz byłby prześwietlony w takich warunkach oświetleniowych).

Sama „przeplatanka” została zrobiona w postprodukcji, kluczowe było jednak nagranie obu timelapse’ów bez poruszania aparatu, by możliwe było swobodne przecinanie między dwoma ujęciami.

mak2

00:25 – klasyczny, typowy timelapse. Ja używam do timelapse’ów dość dobrego aparatu, natomiast bardzo ładne efekty można dziś osiągnąć nawet z użyciem smartfona. Jednym z parametrów, którymi zwykle opisuje się timelapse, jest interwał – odstęp czasu – pomiędzy kolejnymi klatkami. W przypadku kiedy timelapse’ujemy chmury, odstęp czasu musi wynosić przynajmniej kilka sekund (zwykle używam 2-3-sekundowych interwałów, bo jestem niecierpliwy; nakręcenie zaprezentowanego tu timelapse’a zajęło około 10 minut, finalne ujęcie trwa natomiast około trzech sekund).

mak4

00:31 – dwa timelapse’y na skrzyżowanie w Shibuyi, jedno z ikonicznych miejsc Tokio. Polecam zwrócić uwagę na różnicę w rozmyciu ruchu. Ten pierwszy został nakręcony z dłuższym czasem naświetlania, by tłum wydawał się rozmyty. W drugim – odwrotnie. Nie ma oczywiście żadnego wyznacznika, która opcja jest „poprawna”, a która nie – wszystko jest kwestią artystycznej preferencji i poszukiwanego efektu. Jako ciekawostkę dodam fakt, że drugie ujęcie kręcone jest z tajnej miejscówki (w Tokio trudno znaleźć tak dobre miejsce na ujęcie Shibuya Crossing) znalezionej przez nas pół roku temu podczas kręcenia vlogów TheUwagaPies.

mak5

00:45 – ujęcie na japoński zwyczaj oczyszczenia się dymem kadzidła przy świątyni z wykorzystaniem przyspieszenia i spowolnienia czasu. By nakręcić ujęcie tego typu, potrzebujemy kamery oferującej kręcenie w wysokiej liczbie klatek na sekundę. Zaprezentowane ujęcie zostało nakręcone w 96 klatkach, film natomiast jest montowany do 24 klatek (mamy więc sporo miejsca na manipulację czasem w montażu). Przy kręceniu ujęć w wysokim FPS (Fames Per Second, klatki na sekundę) należy pamiętać, że praktycznie każdej kamery dotyczy zależność: im więcej klatek na sekundę, tym niższa jakość. Niektórzy producenci sprzętu chwalą się, że ich kamera kręci np. 480 FPS – w praktyce taki obraz może być praktycznie nieużywalny.

mak6

01:02 – seria szybkich cięć przyspieszających ruch kamery, w którym operator zbliża się do tablicy pokrytej znakami kanji. Ruch jest jednostajny, stąd cięcia tworzą całkiem fajny efekt.

mak7

01:09 – niemal wszystkie ujęcia z Rimi w roli głównej zostały nagrane ze slidera (metalowej szyny, po której przesuwa się kamerę celem uzyskania płynnego ruchu w poziomie) umieszczonego tuż nad podłogą, co miało podkreślić widzenie świata oczami dziecka. Sekwencja trzech ujęć w tej scenie ma zachowaną logiczną ciągłość ruchu – kamera jedzie cały czas w lewo.

mak8

01:21 – ujęcia w sushi barze są kolejnym przykładem zastosowania slow-motion. Warto pamiętać, że slow-motion najlepiej się prezentuje w przypadku:

  • dynamicznych, szybkich ruchów ludzi (np. sportowców);
  • operacji wykonywanych przez maszyny (dzięki czemu widzimy precyzję ich działania, która umyka ludzkiemu oku);
  • dynamicznego ruchu w naturze (np. zwierząt).

Kręcąc ujęcie w slow-motion, zawsze musimy wiedzieć, na spowolnieniu jakiego ruchu w kadrze nam zależy. Dodatkowym plusem zastosowania slow-motion jest stabilizacja kamery.

mak9

01:50 – ujęcia w parku Yoyogi to dobra ilustacja slow-motion w praktyce, tańczący ludzie wyglądają bardzo efektownie po spowolnieniu. Dla dodatkowego efektu, zastosowałem w nich stabilizator kamery DJI Ronin. W przypadku takiej konfiguracji ważne jest, by z dobrym wyczuciem dobrać prędkość ruchu kamery do prędkości poruszania się filmowanych obiektów. Choć nie widać tego gołym okiem, ujęcia tancerzy były kręcone podczas chodzenia dość szybkim krokiem.

mak10

02:16 – Sekwencja w kawiarni zrealizowana poprzez tzw. jump-cuty. Do ich stosowania konieczny jest statyw. Pozorny ruch kamery, w którym przybliżany jest obraz, został dodany w postprodukcji – to ciekawe połączenie, którym warto eksperymentować. By osiągnąć taki efekt w Adobe Premiere, układamy ujęcia tak jak podczas normalnego montażu, po czym zaznaczamy wszystkie i tworzymy z nich zagnieżdżoną sekwencję, by następnie nałożyć efekt ruchu właśnie na nią.

mak11

02:25 – ujęcie z cmentarza dziecięcego wzbogacone dodanym w postprodukcji ruchem kamery, delikatny zoom – w celu osiągnięcia większego efektu emocjonalnego.

mak12

02:30 – bardzo prosty jump-cut, w którym bohater pojawia się w kadrze. By nakręcić coś takiego, ustawiamy kamerę na statywie, kręcimy kilka sekund samego tła, po czym ustawiamy się w kadrze. Wystarczy zrobić cięcie między stanem początkowym a końcowym!

mak13

02:34 – sekwencja nocnych timelapse’ów. Timelapse’owanie nocą rządzi się trochę innymi prawami niż za dnia, ponieważ możemy w nim osiągać piękny efekt rozmytych świateł – trickiem jest takie dobranie ekspozycji zdjęć, by stosowany był długi czas naświetlania. Tego typu efektu nie jesteśmy w stanie osiągnąć, przyspieszając normalne nagranie wideo.

mak14

02:53 – scena, w której bohater idzie do przodu, a wszyscy inni idą do tyłu – celem osiągnięcia efektu dziwnej nienaturalności. Trick tu zastosowany jest oczywiście bardzo prosty: to nasz bohater tak naprawdę idzie do tyłu, film po prostu został odwrócony w postprodukcji.

mak15

03:02 – Sekwencja jump-cutów w metrze, z której jestem szczególnie dumny, bo pomysł na nią wpadł mi spontanicznie. Pociągi w metrze zatrzymują się z dokładnością niemal co do centymetra, a w godzinach szczytu jeżdżą dosłownie co dwie minuty. Wystarczyło więc ustawić kamerę na barierce i poczekać, aż przejedzie około pięciu pociągów, kręcąc moment zamykania drzwi każdego z nich. W ostatnim ujęciu odjeżdżam sam, zostawiwszy kamerę Kasi, która jest współautorką filmu.

mak16

03:15 – To ujęcie wygląda bardzo efektownie, a zostało wykonane bardzo prosto – kamera umieszczona na ministatywie firmy Joby została przeze mnie uniesiona wysoko w powietrze. Obraz został ustabilizowany w postprodukcji, za pomocą efektu Warp Stabilizer dostępnego w Adobe Premiere CC.

mak17

03:31 – najbardziej skomplikowane „choreograficznie” ujęcie w filmie. Hiroshi i ja poruszamy się w rytm wyznaczany przez kręcącą timelapse kamerę, przy długim czasie naświetlenia – tak by wszystkie osoby będące w ruchu były dość mocno rozmazane. Kasia stała kilka pięter wyżej i dawała nam znaki, kiedy mamy przejść do następnej pozycji. W każdej pozycji staliśmy około 50 klatek (przy interwale 2 sekund). Co ciekawe, nie mieliśmy pomysłu na rozwiązanie tej sceny, bo początkowo chciałem uciąć ją wcześniej. Spontanicznie razem z Hiroshim na końcu rozeszliśmy się i zaczęliśmy chodzić w losowych kierunkach, co stworzyło fajny efekt na zakończenie filmu – bohaterowie poniekąd rozmyli się w otaczającym ich świecie.

Większość omówionych przeze mnie przykładów to techniki, których zastosowanie należy zaplanować na etapie preprodukcji filmu. To przy okazji fajne, bajeranckie ujęcia, które warto opanować przy rozwoju swojego arsenału umiejętności filmowych. To podstawowe, proste rzeczy, którymi niemniej możemy się bardzo kreatywnie pobawić.

blyskawiczna_edycja_wideo_IQ

W ramach cyklu Sztuka Składania Historii w serwisie Intel iQ ukazały się następujące filmy Krzysztofa Gonciarza:

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story