Edukacja

Sztuka Składania Historii – Krok 1: Rób to! making-of

W ostatnim filmie z cyklu Sztuka Składania Historii Krzysztof Gonciarz po raz pierwszy wykorzystał wyposażonego w kamerę drona. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że to na efektownych ujęciach z lotu ptaka miała się opierać atrakcyjność tej produkcji. Zamysł – jak zdradza nam Autor – był zupełnie inny…

Sztuka Składania Historii odbiła się szerokim echem jako wydarzenie i, jak przyznaje w poniższym filmie sam Krzysztof Gonciarz, wiele zmieniła w jego życiu od strony kreatywno-artystycznej. Czy współpraca z Intelem będzie kontynuowana i dzięki temu zobaczymy więcej filmów zrealizowanych na równie wysokim poziomie? Jak słyszymy, najbardziej kreatywny twórca polskiego YouTube’a jest zdania, że są na to spore szanse. A skoro tak, zapewniamy, że Czytelnicy serwisu Intel iQ dowiedzą się o tym jako pierwsi. Przecież ta współpraca została nawiązana właśnie z myślą o Was!

Oprócz filmu Krzysztof przygotował dla Was także obszerny artykuł. Miłej lektury i oglądania!

***

„Krok 1: Rób to!” to ostatni odcinek serii Sztuka Składania Historii. Film bardziej nasączony efekciarstwem niż poprzednie – założyłem, że praktycznie każde jego ujęcie powinno być w pewien sposób wyjątkowe. Mimo to, na pierwszym planie filmu znalazła się jego narracja, natomiast poprzez warstwę wizualną chciałem naprowadzić widza na pełny inspiracji, kreatywny sposób widzenia świata. Stąd sporo w filmie ujęć obiektów zupełnie zwykłych – takich jak gwiazdy, chmury czy ślimaki – ale zawsze wprowadzonych z pewnym elementem oderwania od normy. Podobnie jak w poprzednich artykułach z tej serii, chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na wybrane przeze mnie ujęcia na zasadzie case study.

1

Ujęcie wprowadzające, jump-cuty na tle zielonej ściany w tokijskiej stacji Iidabashi, to przykład zastosowania pustej przestrzeni jako silnej wizualnie powierzchni kontrastującej z bohaterem. Podczas szukania inspiracji w przestrzeni miejskiej warto zwracać uwagę na tego typu tła: jednolite bądź rytmiczne powierzchnie o dużych rozmiarach, które mogą wypełnić kadr „ujemną” zawartością, akcentując tym samym właściwy punkt skupienia oczu odbiorcy.

2

00:36 – Ujęcie otwierające właściwą część filmu miałem w głowie praktycznie od samego początku pracy nad tym wideo. Wiedziałem, że chcę, by mocne wejście basu współgrało z filmową jazdą kamery (w tym przypadku drona). Odpowiednie tempo jazdy zostało osiągnięte przez przyspieszenie nagrania z drona. Zastosowana tu korekta kolorów to syntetyczny odpowiednik tzw. filtra połówkowego – zwiększono ekspozycję dolnej części kadru przy zachowaniu ekspozycji części górnej.

3
00:51 – Podobnie jak wiele ujęć tego filmu, tak i to powstało w ramach improwizacji z różnymi technikami kamerowymi. Aparat, którego używałem do realizacji Sztuki Składania Historii – Lumix GH4 – ma wbudowaną funkcję kręcenia timelapse’ów, co bardzo przyspiesza tego typu zabawy. Efekt chaotycznego rozmazania świateł został osiągnięty przy czasie naświetlenia 1/1.3 sekundy oraz przy celowym poruszaniu kamerą w celu tworzenia linii światła (tego typu technika w fotografii nazywa się „light streak photography”).

4

01:00 – kolejny timelapse z „twistem”, czyli wodospad nakręcony z długim czasem naświetlenia około 2 sekund. Ten zabieg często jest wykorzystywany w fotografii wodospadów w celu osiągnięcia efektu pasów aksamitu. Efekt ten możliwy jest tylko przy wykorzystaniu filtru szarego (inaczej: filtru ND), ponieważ bez niego tak długi czas naświetlenia prowadziłby do zbyt wysokiej ekspozycji ujęć w świetle dziennym.

5

01:08 – ujęcie z drona, które uważam za ładne z dwóch powodów: po pierwsze, ruch kamery jest płynny i prosty, dron porusza się po linii prostej do tyłu (co jest, swoją drogą, dość stresującym sposobem kręcenia dronem, ponieważ nie widzimy na ekranie podglądu możliwych przeszkód). Po drugie, bliskość pagody nadaje ujęciu ładnej głębi – w filmowaniu dronem często jest tak, że im bliżej filmowanych obiektów jesteśmy, tym bardziej dynamiczny efekt osiągamy. Niestety musimy też pamiętać o bezpieczeństwie, które wymaga zachowania bezpiecznej odległości drona od jakichkolwiek obiektów.

6
01:17 – ciekawostka: nisko osadzone, bardzo szybko poruszające się chmury to znak rozpoznawczy Tajwanu. Tego typu timelapse’y nakręcić można w dosłownie 3-4 minuty!

7
01:24 – kolejne ujęcie, którego urok leży w prostocie ruchu. Zdecydowany lot do tyłu i przejście od bliskiego planu do ogólnego, tego typu prosty zabieg wygląda efektownie w niemal każdych okolicznościach przyrody.

8
01:38 – Burzowe chmury nocą to ujęcie, którego nie spodziewałem się nakręcić. Powstało w wyniku zbiegu okoliczności: burza złapała nas wieczorem podczas kręcenia w przełęczy Taroko. Ten kilkusekundowy timelapse kręcony był około 10 minut.

9
01:41 – bardzo chciałem, by w filmie znalazły się timelapse’y gwiazd, niestety warunki pogodowe nie sprzyjały realizacji tego pomysłu. Ostatecznie zdecydowałem się wykorzystać podejście wykonane przy częściowym zachmurzeniu. Czas ekspozycji gwiazd to około 10 sekund, kilkusekundowy timelapse był kręcony przez około godzinę. W przypadku gwiazd długi czas realizacji jest konieczny zarówno ze względu na ekspozycję, jak i bardzo powolny ruch kuli ziemskiej względem nich.

10
01:44 – spontanicznie wymyślona seria ujęć ślimaków jest dla mnie dość ważna pod względem symbolicznym: pokazuje, jak w najbliższym otoczeniu można znaleźć ciekawe obiekty do kreatywnej zabawy, wystarczy po prostu się rozejrzeć i zainteresować. Oświetlenie tej sceny pochodziło z lampy na ganku gospodarzy z Airbnb, u których się zatrzymałem. Ciekawostka: zauważyłem, że ślimaki zazwyczaj zmieniały kierunek tak, by kierować się w stronę najbliższego cienia. Po zauważeniu tej prawidłowości byłem w stanie pokierować je w stronę, która mi odpowiadała pod względem kadrowania.

12

01:45 – jeszcze jedna spontaniczna scena, z której jestem dość dumny. Cała seria ujęć rybaków zawdzięcza swój urok niesamowitemu oświetleniu z pobliskiej łodzi rybackiej (reflektorów o dużej mocy używa się w nocy do nęcenia owoców morza).

11

01:47 – zachód słońca nad oceanem to oczywiście piękny widok, ale przy okazji bardzo sztampowy. Postanowiłem nadać mu odrobinę oryginalności przez ustawienie sylwetki na pierwszym planie. Improwizowany „taniec” w tej scenie nie miał być wykorzystany w filmie, ale ostatecznie dobrze zgrał się z muzyką.

13

02:17 – interesującym rodzajem timelapse’ów są te, w których obiektem jest ludzkie ciało. Przez odpowiednie dobranie czasu naświetlenia możliwe jest łatwe osiąganie bardzo ciekawych, dziwnych efektów wizualnych. W takich scenach przydaje się wyrobienie sobie podświadomej umiejętności liczenia klatek. Jeśli wiemy, że film ma 24 klatki na sekundę, a timelapse tworzy np. 120 klatek, intuicyjnie powinniśmy wiedzieć, że na przykład po 48 klatkach minęły dwie sekundy wideo. Pozwoli nam to osiągnąć efekty bardziej rytmiczne.

14
02:24 – timelapse nakręcony dronem – ryzykowna technika, bo choć pozornie wydaje się, że dron jest w stanie pozostawać nieruchomy, tak naprawdę po przyspieszeniu obrazu do prędkości rzędu 10000% otrzymujemy obraz rozedrgany i brzydki. Niezły efekt na tym przykładzie został osiągnięty poprzez manualne wycięcie najlepszego fragmentu z dłuższego nagrania oraz ustabilizowanie go poprzez stabilizator Warp (wtyczkę do Adobe Premiere).

15

02:28 – efekt, w którym dron „patrzy” bezpośrednio w dół jest często nadużywany z prostego powodu: w momencie kręcenia wszystko wydaje się wyglądać ciekawie i dobrze. Co innego, kiedy przychodzi nam oglądać materiał po przegraniu na komputer – zwykle nie dzieje się na nim nic ciekawego, a kadry są koślawe i niepoprawne. W tym przypadku udało się stworzyć ciekawą kompozycję oraz wykorzystać linie świątyni jako abstrakcyjną geometrię, sprowadzając to ujęcie niemal do dwuwymiarowości.

16
02:46 – ujęcie na teatrzyk lalek to jedyny kadr w tym filmie nakręcony inną kamerą – w tym przypadku wykorzystałem Sony RX100 Mark IV. Za osiągnięty efekt odpowiada tu przede wszystkim sam filmowany obiekt. Sporo osób komentowało ten moment filmu jako wyjątkowo efektowny – przyznam szczerze, że zasługa kamerzysty w tym jest znikoma. To po prostu cudowna sceneria!

17

02:52 – kolejne ujęcie z drona o minimalistycznym ruchu kamery. Zauważyłem, że zaawansowani piloci dronów lubią nadużywać skomplikowanych, wieloosiowych jazd kamerowych – które są efektowne, ale doceniane przede wszystkim przez osoby znające się na temacie, bardziej na płaszczyźnie docenienia umiejętności pilota niż samego materiału filmowego. Osobom mniej zaawansowanym w dronach, a chcącym tworzyć ładne wideo, polecam minimalizm. Proste ruchy kamery, ale wykonane bezbłędnie, są dużo lepsze niż średnio udane próby robienia rzeczy bardzo efektownych.

Jak wszystkie filmy w Sztuce Składania Historii, także „Krok 1: Rób to!” był montowany na notebooku z procesorem Intel Core i7. Edycja wideo, zwłaszcza w 4K  (cały cykl został zrealizowany w tej właśnie rozdzielczości) jest dużym wyzwaniem dla komputera. Duża moc obliczeniowa jest zatem niezbędna, by montaż przebiegał płynnie i nie zajmował zbyt wiele czasu. Przydatne są także SSD i duża ilość RAM.

 

W ramach cyklu Sztuka Składania Historii w serwisie Intel iQ ukazały się następujące filmy i artykuły Krzysztofa Gonciarza:

 

 

blyskawiczna_edycja_wideo_IQ-1160x313

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Edukacja

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story