Bezkonfliktowe

Zootopia

W ogrodach zoologicznych przyszłości zwierzęta nie zaznają niewoli w klatkach, a karmić je będą drony i roboty. O ile zwierząt w zoo nie zastąpią tam roboty.

Słoń indyjski pojony był od kwietnia do września wyłącznie winem, bo uważano, że w tym okresie zwierzę nie jest w stanie pić wody. Trzymane w ogromnych klatkach strusie budziły postrach, bo wierzono, że są w stanie połknąć lwa, a mandryl barwnolicy nazwany „Happy Jerry” został zaproszony na herbatkę do Jerzego IV Hanowerskiego. Palił też fajkę. Nie mówiąc o tym, że Jakub I Stuart zbudował specjalną platformę, dzięki której on i jego dworzanie mogli oglądać krwawe walki niedźwiedzi z lwami i inne pojedynki zwierząt. Tak wyglądała historia angielskich królewskich menażerii utrzymywanych w londyńskiej Tower, które później dały początek pierwszemu oficjalnemu zoo na świecie – otwartemu w Londynie w 1828 roku Zoological Gardens. Jak widać, ta historia jest jednocześnie zabawna i ponura. Przynajmniej dla ludzi, bo dla zwierząt jest wyłącznie mroczna.

Od tamtych czasów zoo przeszło pewną zmianę, ale zasadniczo polega na tym samym. Zamknięte w mniejszych czy większych klatkach dzikie zwierzęta oglądane są przez podekscytowane dzieci i znużonych pilnowaniem pociech dorosłych, wcinających przy tym popcorn.

W taki smutny sposób traktowano niegdyś zwierzęta w królewskiej menażerii w Tower.

Z powyższych powodów nie wiadomo, czy w przyszłości ogrody zoologiczne będą istnieć. Nie tylko dlatego, że budzą wątpliwości natury etycznej. Żeby przetrwały, coś się w takich miejscach musi zmienić.

Po pierwsze już w 2012 roku na nowojorskim sympozjum Future of Zoos eksperci doszli do wniosku, że za kilkadziesiąt lat w ogrodach zoologicznych nie będzie zwierząt. Prawdopodobnie zastąpią je roboty. Gdy tylko technologia umożliwi stworzenie mechanicznych zebr, słoni i lwów, które będą nie do odróżnienia od żywych oryginałów, zoologiczne ogrody przestaną sprowadzać dzikie zwierzęta.

Biolodzy mają też inną koncepcję: wskrzeszenie gatunków, które wyginęły (jak mamuty) i wypuszczenie tych zwierząt na zamknięty teren. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie trudności, stworzenie prawdziwego Parku Jurajskiego wydaje się niemal niewykonalne. Pierwszy z brzegu problem: jakie zwierzę miałoby urodzić pierwszego po kilku tysiącach lat mamuta i czy przeżyłoby poród? Jak i czy w ogóle mamut XXI wieku dostosowałby się do dzisiejszego pokarmu?

A to jedynie otwiera listę kłopotów.

W zoo przyszłości zwiedzający będą mogli podziwiać dzikie życie np. z wnętrza kolejek linowych (ilustr. BIG Architects)

W dodatku – jakkolwiek atrakcyjnie wizja mechanicznych stad antylop albo mamutów podgryzających trawę w zoo może wyglądać – niektórzy fachowcy mają do takich pomysłów poważne zastrzeżenia. „To tak jakbyśmy mówili ludziom, że to w porządku robić to, co robią, czyli niszczyć przyrodę. Jakbyśmy mówili im: w porządku, nosorożce wyginą, ale możemy je przywrócić.”, tłumaczył pismu Engineering & Technology Alasdair Davies, specjalista z Zoological Society of London.

Co więc zrobić? Na początek: zmienić myślenie. Tak zrobił David Hancock. Hancock, od 1975 roku dyrektor Woodland Park Zoo, a z wykształcenia architekt, już w pierwszych chwilach swojej pracy zauważył, że myślenie o zwierzętach w zoo nie zmieniło się od czasów, gdy angielscy podróżnicy przywozili na Wyspy Brytyjskie egzotyczne okazy, by pokazywać je gawiedzi. „Projekty zoo nie są przeznaczone dla zwierząt”, tłumaczył tygodnikowi Time. „To miejsca stworzone, by pokazywać zwierzęta”, podkreślał różnicę.

Dlatego pod jego rządami Seattle Zoo zmieniło się w miejsce, które w pierwszej kolejności dba o dzikie zwierzęta, w drugiej o wygodę ludzi. Roślinność, przestrzeń, ukształtowanie terenu – wszystko to miało jak najbardziej przypominać naturalne otoczenie dla goryli, żyraf, nosorożców czy małp. I mimo że pomysł spotkał się z od razu z ogromną krytyką, dziś to światowy standard.

A teraz ogrody takie, jak Phildelphia Zoo zrezygnowały nawet z typowych ogrodzeń, w tym przypadku na rzecz siatki tuneli i korytarzy, które odgradzają małpy, tygrysy i dzikie konie od ludzi, jednocześnie dając zwierzętom wiele przestrzeni.

Tak wygląda to w praktyce:

Z kolei w Sedgwick County Zoo w Kansas zwiedzający mogą podziwiać słonie na obszarze ponad dwóch hektarów z pokładu łodzi pływającej po stawie, ale żadna tego typu instytucja na świecie nie jest tak odważna, jak mające wkrótce powstać nowe Sydney Zoo i przebudowywane duńskie Givskud Zoo.

Oto Sydney Zoo na zapowiedzi:

Sydney Zoo ma zostać otwarte dla zwiedzających już w tym roku. Klatki są tu tylko wspomnieniem – zwiedzający chodzić będą po kładkach i tunelami tak, by nie zakłócać naturalnego rytmu dnia zwierząt, jednocześnie mając je na widoku. Prawie siedemnastohektarowe zoo ma być też naszpikowane elektroniką. Zwiedzający ściągną na wejściu specjalną aplikację, która podpowie im, gdzie teraz warto pójść (np. by podziwiać bawiące się lwy), a gdzie jest tłoczno od ludzi. Technologia rozszerzonej rzeczywistości (ang. augmented reality) sprawi, że klasyczne tablice informacyjne będą niepotrzebne – wszelkie informacje pojawią się na ekranie smartfona. A zwierzęta? Ich kontakt z ludźmi będzie ograniczony do minimum. Jedzenie ma być im dostarczane dronami (te posłużą też za rozrywkę dla gepardów, które mogą je ścigać), klatki czyścić będą roboty, one też będą pomagać obsłudze w leczeniu zwierząt.

Nowe zoo w Sydney ma być naszpikowane elektroniką. Klatek brak. (ilustr. Sydney Zoo)

W nowej formule Givskud Zoo klatki zaś będą, ale dla zwiedzających. Zaprojektowane przez grupę architektów z Bjarke Ingels Group zoo ma być miejscem „w którym zwierzęta będą miały tyle wolności, ile tylko możliwe”, jak mówią projektanci. Dlatego zwiedzający będą ukryci w trudno zauważalnych dla zwierząt kapsułach (pływających, podwieszanych lub podpiętych do rowerów), a miejsca obserwacyjne schowane będą w krajobrazie, by niedźwiedzie, wilki, czy słonie nie były niepokojone. Pierwsza część prac w duńskim zoo ma rozpocząć się w 2019 roku. Nazwa miejsca też się zmieni, stosownie do idei. Nazywać się będzie: Zootopia.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story