Granice nowoczesnych możliwości

Zupa á la high-tech

Jeśli daleko Wam do perfekcyjnej pani domu, a jeszcze dalej do Gordona Ramsaya czy Karola Okrasy, mamy dla Was dwie wiadomości: dobrą i złą. Którą najpierw? OK, więc najpierw ta dobra: producenci urządzeń technicznych stanęli na głowie, by ułatwić Wam pracę w kuchni za pomocą nowych technologii, od gotowania zacząwszy, na sprzątaniu skończywszy. Teraz wiadomość zła: niestety, jeśli Wasze potrawy smakują zazwyczaj jak grys zmieszany z piaskiem, to żadne z wymienionych poniżej urządzeń tego nie zmieni.

Tym, którzy są za pan brat z najnowszymi trendami w gotowaniu, znany jest zapewne termin sous-vide. Tym, którzy przypalają wodę na herbatę, spieszymy z wyjaśnieniami. Francuski termin oznaczający dosłownie „w próżni” określa metodę przygotowania potraw w plastikowych workach. I nie chodzi tu o proste wrzucenie ryżu do garnka w wrzątkiem. Potrawy dochodzą w stosunkowo niskiej temperaturze (poniżej 100 stopni Celsjusza), a zamknięte muszą być w opakowaniu próżniowym.

Podobno steki przyrządzane metodą sous vide biją na głowę te tradycyjnie smażone.
Podobno steki przyrządzane metodą sous vide biją na głowę te tradycyjnie smażone.

Technikę podpatrzono w laboratoriach, gdzie używano piekielnie drogich maszyn, zwanych cyrkulatorami termicznymi. Z czasem metoda trafiła do ekskluzywnych restauracji i przemysłu spożywczego, a dziś urządzenia do sous-vide można kupić za nieco ponad tysiąc złotych. Najciekawsze maszyny do sous-vide, jak ten firmy SousVide Supreme, to dosłownie wodne piekarniki, w których można przygotować warzywa, piersi kurczaka, a nawet stek. Zaletą tego konkretnego produktu jest precyzja – by kurczak był delikatny i jędrny, maszyna pilnuje temperatury z dokładnością do dziesiątej części stopnia Celsjusza. Zaś firma Anova, która wytwarza Precision Cooker, oferuje opcję z wi-fi – krwisty stek można przyrządzić zdalnie, za pomocą aplikacji na smartfona.

A jeśli mówimy o zdalności – są dwa typy kucharzy. Jedni kochają w kuchni kreatywny chaos, pomidory fruwają nad deską do krojenia jak jaskółki, widelce i łyżki śmigają między blatem a kuchenką niczym baletnice, wszędzie coś bulgocze i kapie, a po wszystkim pomieszczenie wygląda jak po bitwie pod Kockiem. Drudzy wolą wycierane na bieżąco naczynia, segregowane odpadki i grzecznie ułożone rzędy szczypiorku. I jedni, i drudzy mają jednak kłopot, jeśli gotując lubią podpierać się internetowymi przepisami, na przykład z filmików YouTube czy popularnej w USA telewizji internetowej Food Network. Bo co jak co, ale laptopy nie kochają plam z sosu do spaghetti pozostawionych na klawiaturze przez zatłuszczone palce, ani mąki w otworach wentylacyjnych.

Dlatego i jedni, i drudzy powinni docenić technologię Intel RealSense 3D, pozwalającą na obsługę komputera bez konieczności dotykania klawiatury, a za pomocą serii prostych gestów, zwłaszcza że wspomniane Food Network dostosowało swoje najpopularniejsze przepisy do RealSense (strona pozwala też na korzystanie z komend głosowych). Wystarczy, że ruszycie ręką do góry albo dołu, by przewinąć tekst przepisu, filmiki z poradami włączają się na ruch dłonią do przodu. Telewizja planuje wprowadzić niedługo takie ułatwienia także na potrzeby YouTube.

Co istotne, Intel RealSense wkrótce stanie się rozwiązaniem powszechnie dostępnym, także dla nas. Już tego lata na półkach renomowanych polskich sklepów pojawią się laptopy i komputery All-in-One wyposażone w tę technologię.

Tak wyglądała prezentacja połączenia technologii Intela i zasobów Food Network podczas CES 2015:

Elektronika, interaktywność i Internet wepchnęły się do kuchni na stałe i to w miejsca, o których nigdy byśmy nie pomyśleli. Weźmy taki Egg Minder – „cyfrową wytłaczarkę do jajek”. Trzeba przyznać, że pomysł jest równie ambitny, co ekstrawagancki. Kupujemy jajka (w wersji dla „słoików” – przywozimy je od mamy). Wkładamy w wytłaczarkę Egg Minder. Ściągamy smartfonową aplikację. I już nie musimy się zadręczać najpoważniejszym problemem ludzkości, mianowicie: „czy jajko, które chcę użyć do omleta, jest świeże?”. Pojemnik mierzy bowiem czas, od którego jajko zostało doń włożone i sygnalizuje jego świeżość za pomocą wskaźnika LED. To nie wszystko. W przypływie geniuszu wynalazca Egg Mindera Rafael Hwang postanowił dołączyć funkcję SMS-owego powiadamiania, kiedy kończy się zapas jajek w domu.

Tak oto rozwiązuje się ważkie zagadki tego świata. Teraz wystarczy już tylko odpowiedzieć, czy jest Bóg, czy jesteśmy sami w kosmosie i jak wyleczyć raka.

Egg Minder stał się małym hitem Internetu. Choć wątpliwe, czy przez swą użyteczność.
Egg Minder stał się małym hitem Internetu. Choć wątpliwe, czy przez swą użyteczność.

Innym, mniej absurdalnym konceptem jest waga Prep Pad, będąca połączeniem personalnego dietetyka, klasycznej kuchennej wagi i tabletu. Urządzenie, po połączeniu ze smartfonem, powie nam nie tylko, ile waży np. porcja mięsa, którą na nim położyliśmy, ale też jaka jest wartość kaloryczna porcji, ile zawiera witamin, ile tłuszczu i czym powinniśmy zrównoważyć posiłek, by był zdrowy.

Waga Prep Pad nie tylko współpracuje z iPadem, ale sama wygląda jak iPad.

W dzisiejszych czasach nawet łyżka nie jest już po prostu łyżką. Teraz łyżki są cyfrowe. Ta o szumnej nazwie Admetior Digital Spoon Scale dokładnie waży, cokolwiek nią nabieramy i wyświetla wagę na rączce, w gramach i uncjach! Przydatne? Być może. Szalone? Być może. Cena: ok. 18 dolarów, produkt dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych. Naszym zdaniem najładniejsza jest niebieska, ale nie będziemy się kłócić.

Digital Spoon Scale – stało się. Świat doczekał się cyfrowej łyżki.
Digital Spoon Scale – stało się. Świat doczekał się cyfrowej łyżki.

Jeśli sądzicie, że powyższe wynalazki to gadżety dla osób w typie detektywa Monka, to nic jeszcze nie widzieliście. Jako że przyrządzanie jedzenia musi nieść ze sobą odpadki, w każdej kuchni (najlepiej pod zlewem) musi się znaleźć kosz. Zwykli ludzie kupują zwykłe plastikowe kubły, ale jeśli zaliczacie się do geeków, nie możecie się zadowolić byle czym. Dla Was właśnie jest kosz Simplehuman Sensor Trash. Nie tylko piękne zaprojektowany, ale i funkcjonalny. Ma wbudowany czujnik ruchu, dzięki czemu nie musicie deptać na żadne pedały ani podnosić wieka – machnięcie ręką nad koszem sprawia, że podnosi się ono samo. Simplehuman Sensor Trash jest też pokryty warstwą materiału, na którym nie zostają smugi po palcach. Po co, skoro i tak nie będzie dotykany? Dobre pytanie. Ten oto filmik reklamowy, w którym padają słowa: „wyrzucane śmieci może stać się zabawą”, na nie nie odpowiada:

No dobrze, powiedzmy, że obejrzeliście przepis na domowy obiad na laptopie, zważyliście niezbędne produkty za pomocą cyfrowej wagi, odmierzyliście co do uncji (lub grama) przyprawy cyfrową łyżką, wsadziliście wszystko do supernowoczesnego piekarnika wodnego, wyrzuciliście śmieci do kosza z czujnikiem i na Waszym stole pojawia się pyszny obiad. Niech to będzie zupa. W czym ją zjeść? Naturalnie, w misce Anti loneliness Ramen Bowl firmy MisoSoup wyposażonej w niezbędną podstawkę na smartfona.

Anti loneliness Ramen Bowl odpowiada na wiele potrzeb dzisiejszej cywilizacji. Chociaż jest w fakcie, że w ogóle powstała, coś smutnego…
Anti loneliness Ramen Bowl odpowiada na wiele potrzeb dzisiejszej cywilizacji. Chociaż jest w fakcie, że w ogóle powstała, coś smutnego…

Jest raczej skierowana na rynek japoński, gdzie je się ramen, ale polski rosół jest z nią jak najbardziej kompatybilny. Miska nie robi nic specjalnego, po prostu utrzymuje Was w ciągłym połączeniu z siecią, ale jej zakup wydaje się świetną inwestycją – już nigdy jedzenie nie będzie kojarzyć się z samotnością, i już nigdy nie przegapicie wiadomości na Facebooku przez jakieś głupie kluski.

Udostępnij ten artykuł

Podobne tematy

Styl życia

Przeczytaj w następnej kolejności

Read Full Story